Krzysztof Ratajski przystępuje do noworocznego ćwierćfinału mistrzostw świata z Lukiem Littlerem, dysponując atutem, który angielskie media określają mianem jego „tajnej broni”. Choć to obrońca tytułu jest faworytem, brytyjscy dziennikarze prognozują, że to Polak może przejąć wsparcie trybun w Alexandra Palace – zarówno ze względu na niezwykłą historią powrotu do sportu po operacjach mózgu, jak i niechęć Londyńczyków do aktualnego mistrza.

Wielka Brytania żyje dramatem „Polskiego Orła”. W tle walka o półfinał z Littlerem
Przed noworocznym pojedynkiem z obrońcą tytułu, Lukiem Littlerem, brytyjska prasa sportowa prześciga się w analizach dotyczących szans Krzysztofa Ratajskiego. Eksperci wskazują na nieoczekiwany zwrot akcji: Polak może liczyć na pełne wsparcie londyńskiej publiczności, co staje się jego najpoważniejszym atutem psychologicznym.
„Tajna broń” Ratajskiego wynika z narastającego konfliktu Littlera z fanami – osiemnastolatek po ostatnim zwycięstwie nad Robem Crossem otwarcie drwił z widzów, dziękując im za „płacenie za bilety i fundowanie jego nagród”.
W obozie mistrza świata panuje nerwowość. Littler sam przyznał w pomeczowej konferencji, że spodziewa się wrogiego przyjęcia podczas ćwierćfinału. „Oczekuję najgorszego w Nowy Rok” – stwierdził „The Nuke”.
Ta sytuacja stwarza unikalną szansę dla Ratajskiego, który znany jest z żelaznych nerwów i stoickiego spokoju. Brytyjczycy zauważają, że po serii prowokacji ze strony młodego mistrza, publiczność w Alexandra Palace będzie szukać bohatera, który zdetronizuje faworyta, a „Polski Orzeł” idealnie pasuje do tej roli.
Zagraniczne media przypominają również o niezwykle trudnej drodze, jaką Ratajski musiał pokonać, by ponownie znaleźć się w najlepszej ósemce globu. Angielscy dziennikarze piszą wprost: „Śmierć zaglądała mu w oczy”, nawiązując do dwóch operacji mózgu, które zawodnik przeszedł w 2024 roku. Wykryte tętniaki i konieczność interwencji chirurgicznej w celu usunięcia obrzęku naczyń krwionośnych wykluczyły go z regularnych startów, co poskutkowało spadkiem na 37. miejsce w rankingu światowym.
Ratajski, choć oszczędny w słowach, podkreśla, że najgorsze chwile zostawił za sobą i obecnie skupia się wyłącznie na powrocie do elity. Do ćwierćfinału awansował po wyeliminowaniu Alexisa Toylo, Ryana Joyce’a, Wesleya Plaisiera oraz Luke’a Woodhouse’a.
Polak ma świadomość, że pokonanie Littlera, rzucającego regularnie średnie przekraczające 105 punktów, wymaga gry na absolutnym szczycie możliwości. „Musisz mieć mecz na poziomie A++ i sporo szczęścia, by go pokonać” – przyznał Ratajski, zaznaczając jednak, że w sporcie, a zwłaszcza w darcie, wszystko jest możliwe.

