Rodrygo Goes pokazał w starciu z Olympique Marsylia, że jest gotowy do rywalizacji z Viniciusem Juniorem o miejsce na lewym skrzydle Realu Madryt. Brazylijski skrzydłowy, który w letnim oknie transferowym był łączony z wieloma topowymi klubami europejskimi, potwierdził swoją wartość dla zespołu Xabiego Alonso. „Dawno nie grałem tak dobrze” – przyznał po meczu.

W skrócie:
- Rodrygo potwierdził w meczu Ligi Mistrzów z Marsylią, że jest gotowy do konkurowania o minuty z Viniciusem na lewej stronie ataku
- Po Mistrzostwach Świata Klubów wydawało się, że Brazylijczyk może opuścić Real Madryt, łączono go z wieloma czołowymi klubami
- Piłkarz jest zadowolony z gry na lewym skrzydle, które jest jego preferowaną pozycją i uzgodnił to z Xabim Alonso
Od transferowych plotek do kluczowej roli
Sytuacja Rodrygo w Realu Madryt zmieniła się diametralnie w ciągu ostatnich miesięcy. Po Mistrzostwach Świata Klubów wydawało się, że jego odejście z klubu jest przesądzone. Xabi Alonso dawał mu niewiele minut (tylko jeden mecz w podstawowym składzie), a rola Brazylijczyka znacząco zmalała w porównaniu do końcówki ery Carlo Ancelottiego. Media szybko zaczęły łączyć skrzydłowego z wieloma europejskimi potęgami – Bayern Monachium, Liverpool, Arsenal, Manchester City czy Tottenham to tylko niektóre z klubów, które podobno były zainteresowane jego usługami.
Sam Rodrygo podchodzi do tych spekulacji z dystansem.
„Chyba już się przyzwyczaiłem. Każdego roku mówią, że odchodzę. Podczas okienka transferowego co tydzień wysyłali mnie do innego klubu. Żartowałem nawet z rodzicami i przyjaciółmi: 'Popatrz, dziś jestem w jednym zespole, jutro w innym’. Ale byłem spokojny i wcale mnie to nie ruszało. Dalej cieszyłem się wakacjami i trenowałem, bo wiedziałem, że zostanę. Ostatecznie, nadal jestem w domu, tam gdzie zawsze marzyłem być. Nadal będę dawał z siebie wszystko każdego dnia, nosząc tę koszulkę” – wyznał po meczu z Marsylią.
Lewoskrzydłowy – pozycja, która daje mu blasku
Kluczowym elementem, który wpłynął na pozostanie Rodrygo w Realu, była obietnica gry na lewym skrzydle – pozycji, którą preferuje. To właśnie tam wystąpił w meczu Ligi Mistrzów przeciwko Olympique Marsylia i pokazał się z bardzo dobrej strony. Choć nie zdobył gola, jego statystyki mówią same za siebie: trzy oddane strzały (dwa w światło bramki), trzy stworzone sytuacje oraz dwa udane dryblingu na trzy próby. Najważniejszym jego wkładem było wywalczenie rzutu karnego, który na bramkę zamienił Kylian Mbappé, doprowadzając do wyrównania.
Swoją postawą Rodrygo potwierdził, że plan Xabiego Alonso odnośnie rywalizacji na lewym skrzydle jest uzasadniony. Konkurencja między nim a Viniciusem jest znacznie bardziej wyrównana, niż mogło się wcześniej wydawać. Sam zawodnik nie kryje zadowolenia z obecnej sytuacji:
„Jestem szczęśliwy. Minęło dużo czasu, odkąd grałem w ten sposób; powoli dochodzę do siebie po wszystkim, co przeszedłem. Pod koniec poprzedniego sezonu miałem naprawdę trudne momenty. Ale teraz nadszedł czas, aby iść naprzód.”
Nowy wymiar rywalizacji w ataku Realu
Występ Rodrygo przeciwko Marsylii jest dowodem na to, że Xabi Alonso może liczyć na jeszcze większą rywalizację w linii ataku niż pierwotnie zakładano. Brazylijczyk pokazał, że jest gotowy do walki o minuty z Viniciusem Juniorem i może być równie skuteczny na lewej stronie boiska.
To stawia trenera Realu Madryt w komfortowej sytuacji – ma do dyspozycji dwóch światowej klasy skrzydłowych, którzy mogą występować na tej samej pozycji. Pozwoli to na lepsze zarządzanie siłami w trakcie sezonu i daje więcej opcji taktycznych. Jednocześnie dla samych zawodników jest to dodatkowa motywacja do ciągłego rozwoju i poprawiania swojej formy.
Wygląda na to, że decyzja Rodrygo o pozostaniu w Realu Madryt, pomimo licznych spekulacji transferowych, może okazać się korzystna zarówno dla niego, jak i dla klubu. Brazylijczyk ma szansę odegrać kluczową rolę w planach Xabiego Alonso, a jego wszechstronność i umiejętności techniczne będą nieocenione w walce o najważniejsze trofea.

