Piłka nożna pisze różne scenariusze, niektóre wręcz nieprawdopodobne. Do grona tych ostatnich z pewnością można dołączyć przypadek Carla Starfelta, zawodnika Celty Vigo, który przez długi czas borykał się z problemami zdrowotnymi, jakich nikt nie był w stanie wyjaśnić. Tymczasem rozwiązanie okazało się prozaiczne.

Niewyjaśnione objawy i pasmo urazów
Kłopoty Carla Starfelta rozpoczęły się na początku 2024 roku, niedługo po jego przeprowadzce do Hiszpanii. Zawodnik, który wcześniej stanowił o sile defensywy szkockiego Celtiku, zaczął regularnie podupadać na zdrowiu. Szwed chorował nawet cztery do pięciu razy w miesiącu, skarżąc się na chroniczne zmęczenie i problemy z oddychaniem. Przez długi czas lekarze nie potrafili postawić jednoznacznej diagnozy, co rodziło frustrację zarówno u piłkarza, jak i w klubie.
Słabsza dyspozycja organizmu przełożyła się również na podatność na urazy mechaniczne. Przełom 2024 i 2025 roku oraz wiosna 2025 roku upłynęły pod znakiem rehabilitacji. W kwietniu 2025 roku Starfelt doznał poważnego zerwania włókien mięśnia dwugłowego w prawej nodze, co wykluczyło go z gry na blisko dwa miesiące.
Śledztwo i zaskakująca diagnoza
Przełom nastąpił latem 2025 roku. Po serii szczegółowych badań i analizie otoczenia piłkarza, klubowe służby medyczne wraz z samym zawodnikiem odkryły źródło chronicznych schorzeń. Okazało się nim mieszkanie Starfelta w Vigo, w którym wykryto poważny problem z pleśnią. Toksyczne środowisko miało bezpośredni, negatywny wpływ na układ odpornościowy i oddechowy sportowca.
Reakcja była natychmiastowa – Szwed wyprowadził się z zainfekowanego domu i zamieszkał w hotelu. Decyzja ta przyniosła szybką poprawę jego stanu zdrowia. W lipcu 2025 roku klub oficjalnie poinformował, że zawodnik zakończył rehabilitację, ustąpiły wszelkie niespecyficzne objawy i wrócił on do pełnych treningów z drużyną.
Choć w sierpniu Starfelt musiał jeszcze pauzować przez kilka tygodni z powodu lżejszego urazu lewego uda, jesienią 2025 roku ostatecznie zamknął ten trudny rozdział. Po zmianie miejsca zamieszkania i wyeliminowaniu źródła podtruwania, obrońca odzyskał pełnię sił i wrócił do regularnej gry w barwach Celty Vigo. Ostatni raz fani mieli okazję oglądać go podczas starcia z FC Barceloną, które jego klub przegrał 2:4. Szwed w tym spotkaniu był na boisku od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego.

