Błyskawicznie minęły dwie godziny w Auditorium Maximum UJ, gdzie kibice Wisły Kraków spotkali się z Peterem Moorem. Były prezes Liverpoolu, a obecnie współwłaściciel „Białej Gwiazdy” zachwycił zgromadzonych barwnymi opowieściami o swoim życiu, karierze i wartościach, którymi kieruje się w budowaniu klubu sportowego. Nie zabrakło także osobistych refleksji na temat życia w Krakowie.

W skrócie:
- Peter Moore przeszedł niezwykłą drogę od nauczyciela wychowania fizycznego do prezesa Liverpoolu i współwłaściciela Wisły Kraków
- Miłość do futbolu została mu zaszczepiona przez ojca, który jako pierwszy zabrał go na Anfield Road
- Podczas spotkania dzielił się doświadczeniami z zarządzania wielkimi biznesami, w tym w branży gier wideo i sportu
Z Liverpoolu do Krakowa – niezwykła droga biznesowa Petera Moore’a
Audytorium Maximum UJ wypełniło się po brzegi fanami Wisły Kraków, którzy przyszli posłuchać opowieści jednego ze współwłaścicieli klubu. Peter Moore, postać która odcisnęła trwałe piętno zarówno w świecie gier wideo, jak i w branży sportowej, potrafił przykuć uwagę słuchaczy od pierwszej minuty. Jego sposób opowiadania sprawił, że nikt z obecnych nie żałował poświęconego czasu.
Moore barwnie opowiadał o swojej zawodowej drodze, która rozpoczęła się w dość nieoczekiwanym miejscu – jako nauczyciel wychowania fizycznego w szkole. Ta skromna pozycja była jednak tylko początkiem imponującej kariery, która zaprowadziła go przez najwyższe stanowiska w branży gier wideo, aż po fotel prezesa Liverpoolu, a obecnie współwłaściciela krakowskiej Wisły.
Życie potrafi zaskoczyć. Nigdy nie przypuszczałem, że od prowadzenia lekcji WF trafię na szczyty międzynarodowego biznesu, a teraz będę współtworzyć historię jednego z najbardziej zasłużonych polskich klubów – przyznał Moore podczas spotkania.
Piłkarskie korzenie i dziedzictwo kibicowskiej pasji
Szczególnie poruszające były fragmenty opowieści o dzieciństwie spędzonym w Liverpoolu i o tym, jak narodziła się jego miłość do „The Reds”. Moore wspominał moment, gdy ojciec po raz pierwszy zabrał go na Anfield Road – doświadczenie, które ukształtowało całe jego życie.
Najczęściej dzieje się tak, że na mecz zabiera cię ojciec, dziadek, przekazuje ci miłość do klubu – mówił biznesmen. – W waszym przypadku też pewnie tak było, że zaprowadzili was na Wisłę, bo sami jej kibicowali. A skoro oni jej kibicowali, to naturalnym staje się, że kibicujecie również wy, gdyż w takiej sytuacji kibicowanie Cracovii nie byłoby przecież normalne…
Ta żartobliwa uwaga wywołała salwy śmiechu wśród zgromadzonych kibiców Wisły, pokazując, że Moore doskonale rozumie lokalną rywalizację i potrafi wyczuć nastroje publiczności. Był to jeden z wielu momentów podczas spotkania, gdy umiejętnie budował więź ze słuchaczami.
Odpowiedzialność i trudne decyzje w świecie wielkiego biznesu
Znaczną część spotkania Moore poświęcił także omówieniu trudniejszych aspektów zarządzania wielkimi przedsiębiorstwami. Mówił otwarcie o odpowiedzialności, jaka ciąży na osobach podejmujących kluczowe decyzje biznesowe – czasem bolesne, ale niezbędne dla rozwoju firmy.
Nie zawsze było łatwo, szczególnie gdy trzeba było dla dobra firmy podejmować takie decyzje, które pozwalały się rozwinąć, ale skutkowały zwolnieniami ludzi z pracy – przyznał Moore. – To najtrudniejsze momenty w karierze każdego menedżera, gdy ważysz dobro całej organizacji przeciwko indywidualnym losom pracowników.
Te szczere wyznania pokazały, że za sukcesem biznesowym stoją także trudne wybory moralne i etyczne. Moore podkreślał, że te same zasady i wartości, które kierowały nim podczas zarządzania wielkimi korporacjami, teraz stosuje przy budowaniu przyszłości Wisły Kraków.
W trakcie dwugodzinnego spotkania Moore wielokrotnie wyrażał swoje zauroczenie Krakowem i entuzjazm dla projektu odbudowy potęgi Wisły. Dla kibiców białej gwiazdy jego obecność w strukturach klubu jawi się jako szansa na połączenie tradycji z nowoczesnym zarządzaniem i międzynarodowym know-how.

