Na horyzoncie F1 pojawia się kolejny zaskakujący projekt. Wszystko wskazuje na to, że już w 2027 roku do królowej motorsportu powróci marka Caterham, która po latach ciszy ma otrzymać drugie życie dzięki nowemu inwestorowi.

Młody miliarder za sterami
Za całym przedsięwzięciem stoi 24-letni przedsiębiorca z Kuwejtu, Saad Kassis-Mohamed, właściciel firmy inwestycyjnej SKM Capital. To właśnie pod szyldem SKM Racing ma wystartować nowa ekipa. Jak donoszą media, na projekt przeznaczono 280 milionów euro, a sam Kassis-Mohamed rozważa użycie historycznej nazwy Caterham do celów marketingowych, by wykorzystać sentyment kibiców.
Zespół prowadzi już wstępne rozmowy z dostawcami silników. W grze są dwaj giganci – Ferrari oraz Honda. Co więcej, w dłuższej perspektywie SKM Racing planuje samodzielnie opracować własne jednostki napędowe, co mogłoby nastąpić jeszcze przed końcem dekady.
Plan zakłada, że pierwszy bolid zostanie złożony w trzecim kwartale 2026 roku, a pełna aplikacja o dopuszczenie do mistrzostw trafi na biurko FIA na początku tego samego roku.
Przypomnijmy, że Caterham pojawił się w Formule 1 w 2012 roku po rebrandingu zespołu Lotus Racing. Niestety, historia tej ekipy była krótkotrwała i mało chwalebna – w latach 2012–2014 nie zdobyła ani jednego punktu, a problemy finansowe doprowadziły do upadku projektu.
Jeśli jednak nowa inicjatywa Saada Kassis-Mohameda wypali, kibice mogą być świadkami jednego z najciekawszych powrotów w historii współczesnej F1.

