Florian Wirtz, letni transfer marzeń Liverpoolu, przeżywa trudne początki na angielskich boiskach. Niemiecki pomocnik, który jeszcze niedawno był obiektem pożądania największych europejskich klubów, w nowych barwach pokazuje więcej cieni niż blasków. W sobotnim meczu derbowym z Evertonem (2:1) po raz pierwszy od dołączenia do „The Reds” rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych, co tylko potwierdza jego problemy z adaptacją.

W skrócie:
- Wirtz po raz pierwszy zasiadł na ławce rezerwowych w meczu Liverpoolu
- Niemiecki pomocnik ma tylko jedną asystę i zero goli w barwach nowego klubu
- Trener Slot ma problem ze znalezieniem odpowiedniej pozycji dla 22-letniego zawodnika
Gwiazda Leverkusen gaśnie w Anglii
Liverpool pod wodzą Arne Slota imponuje skutecznością – pięć zwycięstw w pięciu meczach Premier League oraz udany debiut w Lidze Mistrzów. Kibice „The Reds” mają powody do optymizmu, jednak w tym pozytywnym obrazie pojawia się wyraźna rysa. Florian Wirtz, sprowadzony latem jako transfer na miarę nowej epoki w klubie, pozostaje daleko od formy, która uczyniła go gwiazdą Bundesligi.
W derbowym starciu z Evertonem, zakończonym zwycięstwem Liverpoolu 2:1, Slot zdecydował się posadzić Wirtza na ławce, dając szansę w podstawowym składzie Dominikowi Szoboszlaiowi. Węgier, który znajduje się obecnie w znakomitej dyspozycji, zajął pozycję ofensywnego pomocnika – teoretycznie zarezerwowaną dla niemieckiego zawodnika. Wirtz pojawił się na boisku dopiero po godzinie gry i ponownie nie zdołał pokazać niczego, co mogłoby przekonać kibiców o jego wartości.
Mowa ciała Niemca również budzi niepokój – po zmianie w meczu z Atletico Madryt w Lidze Mistrzów wyglądał na wyraźnie niezadowolonego, a podczas derbów kamery uchwyciły jego frustrację, gdy siedział wśród rezerwowych. To obrazy, których fani Liverpoolu nie spodziewali się oglądać tak szybko po transferze.
Liczby nie kłamią – kryzys formy czy trwały problem?
Statystyki Wirtza w Liverpoolu są bezlitosne – tylko jedna asysta i zero strzelonych goli. To przepaść w porównaniu z jego wynikami w Bayerze Leverkusen, gdzie regularnie zachwycał skutecznością i kreatywnością. Dla zawodnika, który od sezonu 2021-2022 przyzwyczaił wszystkich do regularnego zdobywania bramek, obecna posusza jest niepokojącym sygnałem.
Problem Wirtza wydaje się być złożony. Z jednej strony to kwestia adaptacji do specyficznego, intensywnego stylu Premier League, z drugiej – trudności ze znalezieniem odpowiedniej pozycji w taktycznym planie Slota. Holenderski trener teoretycznie widzi go jako klasyczną „dziesiątkę”, operującą za plecami napastnika i współpracującą z kreatywnymi skrzydłowymi. Jednak w praktyce Wirtz wciąż nie potrafi odnaleźć się w tej roli.
W meczu Ligi Mistrzów przeciwko Atletico Madryt pokazał przebłyski swojego niewątpliwego talentu, jednak były to tylko pojedyncze akcje, bez konsekwencji i ciągłości. To zdecydowanie za mało jak na zawodnika, o którego biła się połowa Europy.
Cierpliwość kibiców i władz Liverpoolu wobec Wirtza jest wciąż duża, jednak z każdym kolejnym rozczarowującym występem presja będzie rosła. Niemiecki pomocnik musi szybko udowodnić swoją wartość, zanim określenie „podejrzany”, jak nazwali go angielscy dziennikarze, na stałe przylgnie do jego nazwiska.


Szoboszlaj zaliczył w tym sezonie wszystkie pięć meczów w pierwszej 11, wszystkie w pelnym wymiarze, więc pisanie że „dostał szansę [występu] w podstawowym składzie” kosztem Wirtza jest nieprawdziwe…