Uli Hoeness, prezes honorowy Bayernu Monachium, nie przebierał w słowach komentując politykę transferową klubów. Podczas programu Doppelpass w niemieckiej stacji Sport1 użył Barcelony jako przykładu tego, jak nie należy zarządzać finansami klubu. Legendarny działacz podkreślił, że Bayern nie zamierza przepłacać za zawodników, by później nie zmagać się z problemami finansowymi.

W skrócie:
- Prezes honorowy Bayernu Monachium skrytykował politykę finansową FC Barcelony, wskazując ją jako negatywny przykład zarządzania
- Hoeness wyjaśnił, że Bayern nie przepłacił za Wirtza ani Woltemade, którzy ostatecznie trafili do Premier League
- Mimo niepowodzeń transferowych, działacz uważa, że Bayern jest „prawdziwym zwycięzcą” letniego okna transferowego
„Barcelona jako przestroga dla świata futbolu”
Uli Hoeness słynie z kontrowersyjnych wypowiedzi i tym razem również nie gryzł się w język. Podczas swojego wystąpienia w programie Doppelpass wyjaśnił filozofię finansową, którą kieruje się Bayern Monachium.
„Max Eberl [dyrektor sportowy Bayernu] chciałby kupić niektórych zawodników, ale my dokładnie wiemy, co mamy w kasie. To jest równie ważne jak sukces sportowy. Przykładem jest Barcelona. Jeśli kupujesz, kupujesz i kupujesz… nagle masz 1,2 miliarda euro długu. Adiós muy buenas” – ironizował Hoeness, odnosząc się do trudnej sytuacji ekonomicznej katalońskiego klubu.
Wypowiedź ta jest bezpośrednim nawiązaniem do nieudanych prób pozyskania przez Bayern takich zawodników jak Florian Wirtz czy Nick Woltemade, którzy ostatecznie trafili do Premier League. Hoeness dał jasno do zrozumienia, że monachijski klub nie zamierza uczestniczyć w szaleństwie transferowym, które mogłoby doprowadzić do problemów finansowych w przyszłości.
Napięcia wewnętrzne i obrona transferowej strategii
Prezes honorowy Bayernu odniósł się również do napięć, jakie pojawiły się między władzami klubu a dyrektorem sportowym Maxem Eberlem podczas letniego okna transferowego.
„To normalne, że nie zawsze się zgadzamy. Z Rummenigge [byłym CEO] też często się kłóciłem, ale gdy drzwi się zamykały, wszystko wracało do normy” – wyjaśnił Hoeness, dodając: „Max jest dość wrażliwy”.
W ostatnich tygodniach w niemieckich mediach pojawiły się spekulacje o możliwej rezygnacji Eberla z funkcji, co Hoeness kategorycznie zdementował: „Trzeba byłoby zapytać jego samego, czy tak myśli, ale dla nas w zarządzie w ogóle nie było to tematem„.
Mimo krytyki ze strony mediów i kibiców za nieudane próby sprowadzenia głośnych nazwisk, Hoeness bronił polityki transferowej klubu. „Jesteśmy prawdziwymi zwycięzcami tego rynku transferowego, ponieważ mamy bardzo silny zespół” – podkreślił. Jednocześnie skrytykował współczesny rynek transferowy, porównując go do gry Monopoly: „To jak Monopoly. Docierasz do najdroższego pola, pojawia się szejk i wtedy możesz kupować„.

