Właściciel Rakowa Częstochowa, Michał Świerczewski, w niezwykle humorystyczny sposób skomentował odejście Marka Papszuna do Legii Warszawa. Pytanie zadane mu przez młodego dziennikarza spotkało się z niecodzienną odpowiedzią.

Od partnerki do sąsiadki, czyli niecodzienne porównanie rozstania z Markiem Papszunem
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, w poniedziałek, 22 grudnia, odbyła się w siedzibie Rakowa konferencja prasowa z udziałem właściciela klubu oraz nowego trenera pierwszej drużyny, Łukasza Tomczyka. W przeciwieństwie do zorganizowanej kilka dni wcześniej konferencji przez Legię, pod Jasną Górą nie bano się odpowiedzi nawet na najtrudniejsze pytania.
Zarządca Rakowa otwarcie skrytykował postawę stołecznego zespołu w procesie pozyskiwania trenera. Według jego oceny Legia popełniła błąd, nie decydując się na spełnienie oczekiwań finansowych Rakowa na wcześniejszym etapie.
„Dla mnie dziwne było to, że Legia nie zaoferowała nam tyle ile oczekiwaliśmy. Gdyby tak było, porozumienie byłoby od razu. Z czysto biznesowego punktu uważam to za ich błąd. Gdyby to zrobili, mieliby więcej punktów i nie przegrywałaby tylu spotkań, bo Marek Papszun to gwarantuje” – stwierdził Świerczewski.
Dodał również, że nie może udzielać szczegółów całej sprawy ze względu na obowiązujące między klubami zapisy.
Młody dziennikarz zapytał wprost, czy Tomczyk od razu przyszedł na myśl właścicielowi Rakowa, kiedy ten dowiedział się, że Marek Papszun chce odejść. W tym momencie zgromadzeni na sali mieli okazję usłyszeć niecodzienne porównanie, które u wielu wywołało uśmiech na ustach.
„Kiedy żyjesz ze swoją partnerką, kochasz ją i nagle słyszysz od niej, że w zasadzie to chce odejść do innego i że to jej szkolna miłość, ta pierwsza, to jesteś zszokowany. Ale gdy wiesz, że twoja sąsiadka się w tobie od dawna podkochuje i jest atrakcyjna, no to bierzesz od razu i się nie zastanawiasz”.
Bez dużych wydatków, ale z konkretną strategią
Nowa era w Rakowie Częstochowa ma opierać się na tej samej strategii, co do tej pory. W Częstochowie nie myślą o poszukiwaniu głośnych nazwisk. Świerczewski ujawnił, że plan na wypadek odejścia Marka Papszuna był przygotowany już znacznie wcześniej. Zgodnie z tymi założeniami, klub świadomie zrezygnował z zatrudniania bardzo doświadczonego szkoleniowca. Priorytetem dla właściciela jest bowiem utrzymanie kierunku wyznaczonego w ostatnich latach.
Jednocześnie Świerczewski zadeklarował chęć zmiany polityki finansowej, wskazując na konieczność bardziej racjonalnego gospodarowania budżetem transferowym. Jako wzór do naśladowania w tym zakresie wymienił Jagiellonię, której pogratulował podejścia do zarządzania środkami.
Właściciel Rakowa nie szczędził krytyki całemu środowisku polskiej piłki, zauważając, że „pieniądze w naszej piłce są dość łatwo przepalane”. Wyraził jednak przekonanie, że sukces sportowy można osiągnąć przy bardziej wyważonych wydatkach. Co istotne, mimo twardych negocjacji biznesowych, Świerczewski przyznał się do osobistego sentymentu względem klubu z Warszawy, który nazwał „największym bezapelacyjnie klubem w Polsce”. Wspominał, że w młodości kupował magazyn „Nasza Legia” i wychowywał się na sukcesach tego zespołu.
„Nie będę kłamał, na 1 miejscu Raków, ale ja do Legii mam sympatię” – podsumował, deklarując, że życzy Markowi Papszunowi sukcesów w odbudowie warszawskiej drużyny.
###

