Miłość do Arsenalu, nowy dom w Barcelonie – czy serce można rozdzielić podczas półfinału Champions League? W karierze piłkarza mówi się często o lojalności, klubowych barwach pisanych na skórze i o jednym wielkim piłkarskim sercu. Ale co wtedy, gdy to serce bije w dwóch różnych rytmach? Wojciech Szczęsny, doskonale znany polskim kibicom nie tylko z czystych kont w Juve, ale też z ekscentrycznych wypowiedzi, znalazł się w samym oku futbolowego tornada. Chłopak z akademii Arsenalu, przez osiem sezonów opoka bramki Kanonierów, dziś – sensacyjnie po powrocie z piłkarskiej „emerytury” – pilnuje tyłów FC Barcelony.
TL;DR:
- Wojciech Szczęsny, obecnie podstawowy bramkarz Barcelony, mimo że otwarcie deklaruje kibicowanie Arsenalowi, nie chce ich triumfu w Lidze Mistrzów, jeśli miałoby to nastąpić kosztem jego obecnego klubu.
- Szczęsny otwarcie przyznaje, że bycie fanem Arsenalu „to ciągłe cierpienie”, ale ukochany klub nie przesłania mu sportowej rywalizacji na najwyższym poziomie.
- Arsenal i Barcelona mogą się spotkać w finale Champions League 2024/25 – historia tych pojedynków to materiał na dobre kino akcji.
Arsenal na drodze Barcelony i Szczęsnego – finał Ligi Mistrzów z polską telenowelą w tle
Szczęsny wrócił do gry na Camp Nou po tym, jak kontuzji doznał ter Stegen, i… nie schodzi z boiska. 25 meczów, zero dyskusji kto jest numerem jeden – Polak znowu jest kluczowy. Jednak, jak sam przyznaje:
„Bycie kibicem Arsenalu to nieustanne cierpienie, ale kocham to cierpienie. Oglądam każdy mecz, słucham konferencji Artety. Wspieram ich, ale... mam nadzieję, że nie zdobędą Ligi Mistrzów w tym sezonie”.
Szok? Niekoniecznie – bo gdzie kończy się sympatia, a zaczyna profesjonalny obowiązek, wie każdy sportowiec z prawdziwego zdarzenia.
Profesjonalizm ponad wszystko, czyli szatniowych żartów i piłkarskich dramatów Dla niektórych to może hipokryzja, dla innych – szczyt dojrzałości sportowej. Szczęsny, rozbawiony i z typowym dla siebie luzem, mówi rzeczy oczywiste i niewygodne jednocześnie: jeśli los zetknie go z Arsenalem w finale, nie będzie taryfy ulgowej. Nawet jeśli w półfinale Kanonierzy rozbiją na kawałki PSG, a Barcelona przejdzie Inter – wielki finał zamieni się w arenę jego własnego konfliktu interesów. Ale hej, kto by nie chciał obejrzeć meczu, gdzie facet o sercu w dwóch klubach odpiera strzały dawnych kolegów?
Szczesny: "I support them, but I hope Arsenal don't win the Champions League this season." pic.twitter.com/5ilDejP31y
— Barça Universal (@BarcaUniversal) April 25, 2025
Historia rywalizacji – przeszłość to jeszcze nie przyszłość, ale... zapowiada się eksplozja. O czym mówi statystyka? Dziewięć meczów Arsenalu z Barceloną w Lidze Mistrzów, sześć zwycięstw Dumy Katalonii, tylko jedno Kanonierów. Najsłynniejszy? Finał 2005/06 – łzy Kanonierów po 1:2, a Barcelona sięga po drugi tytuł UCL w historii. Legendarne cztery gole Messiego w jednym meczu, sromotne porażki Arsenalu, odrobina dramaturgii Anglików. Każda z tych historii mogłaby być osobnym rozdziałem w piłkarskiej telenoweli.
ZOBACZ: ZOBACZ: Barcelona - Real darmowa transmisja na żywo
Dziś Arsenal gra piękniejszy futbol niż od dekady. Po rozgromieniu Realu Madryt 5:1 w ćwierćfinale nabrali wiatru w żagle, lecą ku finałowi, gdzie mogą znów przegrać z Barceloną. Albo... sprawić, że „wiecznie cierpiący” Szczęsny naprawdę poczuje, czym jest sportowa rozterka.
Kibicujesz Arsenalowi? Licz się z tym, że Twój dawny idol nie będzie miał dla Ciebie litości. Kibicujesz Barcelonie? Lepszego bramkarza w tym sezonie nie znajdziesz. Ten mecz to nie tylko futbol – to spektakl czystych emocji.
