Rok 2024 był jednym z najtrudniejszych w karierze Igi Świątek. Światowa wiceliderka rankingu WTA została tymczasowo zawieszona po pozytywnym wyniku testu antydopingowego. W organizmie Polki wykryto śladowe ilości trimetazydyny – substancji stosowanej w leczeniu chorób serca, znajdującej się na liście substancji zakazanych. Nasza zawodniczka szczerze o powiedziała o lęku, który nadal jej towarzyszy po tamtej sytuacji.

„Przeszłam przez najgorsze”
Choć jak później udowodniono, środek trafił do jej organizmu nieświadomie – za sprawą suplementu melatoniny – medialna nagonka i niepewność co do przyszłości kariery mocno odbiły się na psychice zawodniczki. Iga, mimo ostatecznego skrócenia zawieszenia do miesiąca i powrotu na kort w grudniu, przyznała w rozmowie z dziennikarką Reem Abulleil, że piętno tamtego okresu wciąż z nią pozostaje.
– Po takim czasie człowiek nadal o tym myśli. To wywołuje we mnie lęk i niepokój. I mówię nie tylko o sobie – powiedziała Świątek. – Przeszłam przez najgorsze i wróciłam silniejsza, ale ten system nadal budzi lęk u wielu zawodników.
W rozmowie otwarcie opisała, jak brak kontroli nad tym, co się wydarzyło, sprawił, że zaczęła patrzeć na swoje przygotowania i suplementację z jeszcze większą ostrożnością. – Wiem od innych graczy, że to nie jest łatwe. Wszyscy boją się, że coś podobnego może ich spotkać. System nie daje poczucia bezpieczeństwa.
Czas na rewanż i obronę tytułu w Madrycie
Choć burza medialna przycichła, a Iga wróciła do gry, ten sezon wciąż czeka na pierwsze wielkie osiągnięcie. Polka nie wygrała jeszcze żadnego turnieju w 2025 roku, a porażka w ćwierćfinale Miami Open z rąk niespodziewanej rywalki – 19-letniej Alexandry Eali – była jednym z najbardziej zaskakujących momentów sezonu.
Eala, 140. rakieta świata, zagrała wtedy bez kompleksów i pokonała faworytkę w przekonującym stylu. Teraz los znów skrzyżował drogi tych dwóch zawodniczek – tym razem w Madrycie, w 1/32 finału prestiżowego turnieju Mutua Madrid Open. Na naszej stronie można sprawdzić, typy i gdzie oglądać ten mecz.
la Świątek to nie tylko szansa na sportowy rewanż, ale też okazja do pokazania, że wróciła silniejsza po miesiącach napięcia i kryzysu. Pomóc ma w tym jej ulubiona nawierzchnia – korty ziemne – na których zdobyła już cztery tytuły Rolanda Garrosa i niejednokrotnie udowadniała, że w tej scenerii czuje się jak ryba w wodzie.
W Madrycie broni tytułu, a każda wygrana może być nie tylko krokiem w stronę trofeum, ale też kolejnym elementem odbudowy sportowej narracji, która została przerwana przez sprawę dopingową.

Mentalna siła w centrum uwagi
Obecna Iga Świątek to nie tylko mistrzyni techniki, ale też symbol walki z przeciwnościami. Otwarta postawa wobec trudnego tematu, który wielu sportowców wolałoby przemilczeć, pokazuje dojrzałość i odwagę.
– Przeszłam przez to, poradziłam sobie, i czuję, że nic już mnie nie zatrzyma – zakończyła Polka z wyczuwalną determinacją.

