Meksykański klub Chivas de Guadalajara wzbudził ogromne zainteresowanie mediów po ogłoszeniu sensacyjnego transferu. Do zespołu dołączył szesnastoletni zawodnik o nazwisku Cristiano Ronaldo Rojas Vidal. Nie, to nie żart – młody piłkarz faktycznie nosi imię i nazwisko po legendarnym portugalskim napastniku. Co ciekawe, w drużynie gra już osiemnastoletni Zinedin Sidan, którego imię również nie jest przypadkowe.

W skrócie:
- Szesnastoletni Cristiano Ronaldo Rojas Vidal został oficjalnie zarejestrowany do gry w meksykańskim klubie Chivas
- Wcześniej do zespołu dołączył 18-letni Zinedin Sidan, nazwany na cześć francuskiej legendy futbolu
- Nie wiadomo, czy to tylko marketingowy zabieg, czy klub rzeczywiście planuje budować przyszłość w oparciu o tych młodych zawodników
Cristiano Ronaldo i Zinedine Zidane w jednym klubie? Tak, ale nie ci, o których myślisz
Chivas z Guadalajary coraz śmielej sięga po zawodników o głośnych nazwiskach – dosłownie i w przenośni. Młody Cristiano Ronaldo został już oficjalnie zarejestrowany do rozgrywek ligowych, co potwierdził sam klub. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że meksykański zespół realizuje nietypową strategię marketingową, kompletując skład z piłkarzy noszących imiona po największych gwiazdach światowego futbolu.
Ojciec Zinedina już wcześniej wyjaśnił mediom, że imię dla syna wybrał z podziwu dla francuskiej legendy Zinedine’a Zidane’a. „Zawsze byłem jego fanem” – przyznał szczerze. Rodzice młodego Ronaldo jak dotąd nie skomentowali wyboru imienia dla swojego syna, ale możemy się domyślać, że również kierowali się sympatią do pięciokrotnego zdobywcy Złotej Piłki.
Pytanie, które nurtuje kibiców i ekspertów, brzmi: czy to tylko sprytny zabieg PR-owy, czy faktycznie długofalowa strategia sportowa? Jeśli Chivas rzeczywiście liczy na to, że nazwiska pociągną za sobą talent, to możemy być świadkami niezwykle ciekawego eksperymentu w świecie futbolu.
Warto zauważyć, że młodzi zawodnicy muszą mierzyć się z ogromną presją, jaką niosą za sobą ich imiona. Nie każdy jest w stanie udźwignąć ciężar porównań do największych legend. Z drugiej strony, może to być dla nich dodatkowa motywacja, by udowodnić, że na boisku liczą się umiejętności, a nie sławne imiona.
Sytuacja ta wywołała już spore poruszenie w mediach społecznościowych. Kibice żartują, że klub powinien kontynuować ten trend i szukać młodych talentów o imionach Lionel Messi, Kylian Mbappé czy Robert Lewandowski. Jedno jest pewne – dzięki tym transferom o meksykańskim Chivas mówi się znacznie więcej niż zazwyczaj, nawet poza granicami kraju.
