Chelsea kusi Fermina Lopeza ogromnymi pieniędzmi, ale Barcelona jasno postawiła sprawę – odejdzie tylko za „szaloną” ofertę w wysokości 90 mln euro. Tymczasem sam zawodnik nie ukrywa, że jego serce bije dla Blaugrany i nie planuje zmiany barw.

Barcelona nie zamierza sprzedawać… chyba że za „szaloną” ofertę
Jeszcze kilka tygodni temu mówiło się, że Katalończycy mogliby rozważyć propozycje w granicach 70 mln euro. Dziś sytuacja jest klarowna – Lopez nie jest na sprzedaż, a kwota 90 mln euro ma pełnić rolę zapory. Dyrektor sportowy Deco i trener Hansi Flick są zgodni: 22-latek ma być jednym z filarów nowego projektu.
„The Blues” rozpoczęli rozmowy od oferty na poziomie 50 mln euro, ale spotkali się z natychmiastową odmową. Angielski gigant spróbował także innej taktyki – dał Lopezowi 48 godzin na odpowiedź w sprawie lukratywnego kontraktu, który kilkukrotnie przewyższałby jego obecne zarobki. Deadline minął, a Hiszpan nie zareagował.
Chelsea jednak nie zamierza odpuszczać. Po tym jak Tottenham sprzątnął im sprzed nosa Xaviego Simonsa, londyńczycy widzą w Lopezie brakujące ogniwo ofensywy.
Sam zawodnik pozostaje niewzruszony wobec medialnych spekulacji. Po udanym sezonie w barwach Barcelony i przełomie w seniorskiej karierze, Lopez podkreśla, że jego miejscem jest Katalonia. Kibice na Camp Nou przyjęli go jak swojego wychowanka, a on sam nie wyobraża sobie nagłej zmiany otoczenia.
Do końca okna transferowego tylko parę chwil. Chelsea musi zdecydować, czy jest gotowa przebić magiczną barierę 90 mln euro, czy też poszuka alternatyw. Jedno jest pewne – Barcelona nie zamierza tanio sprzedawać swojego talentu. Ostatni krok należy do angielskiej drużyny.

