Manchester United pożegnał Rubena Amorima po zaledwie 14 miesiącach pracy. Portugalczyk wygrał tylko 31,9% swoich meczów, co czyni go najgorszym menedżerem Czerwonych Diabłów od odejścia Sir Alexa Fergusona. Kulisy jego zwolnienia ujawniają dramatyczne konflikty z zarządem, frustracje zawodników i fundamentalne rozbieżności co do wizji gry. To historia o tym, jak wielkie nadzieje zamieniły się w kolejną porażkę giganta z Old Trafford.

W skrócie:
- Amorim został zwolniony po burzliwej konferencji prasowej, w której zaatakował władze klubu
- Zawodnicy uważali jego metody treningowe za „podstawowe”, a system 3-4-3 za zbyt defensywny
- Konflikty z dyrektorem sportowym Jasonem Wilcoxem i problemy rekrutacyjne przyspieszyły koniec współpracy
Wątpliwości od pierwszego dnia
Gdy Sir Jim Ratcliffe przejmował kontrolę nad operacjami piłkarskimi Manchesteru United w lutym 2024 roku, jasno określił zasady gry. Podczas spotkania z kierownictwem klubu powiedział, że styl gry zespołu „zostanie określony w tym pokoju”. Decyzja o zatrudnieniu Rubena Amorima po zwolnieniu Erika ten Haga w listopadzie wydawała się więc dziwna, wielu obecnym na tym spotkaniu. Portugalczyk miał bowiem jasno określoną filozofię szkoleniową i żadnej historii kompromisów.
Ratcliffe został ostrzeżony, że zatrudnienie Amorima to ryzyko. Przekształcenie kadry pod system 3-4-3, którym Portugalczyk odniósł sukcesy w Sportingu CP, wymagałoby milionów, których klub nie posiadał. Pojawiły się też obawy, że drużyny akademii będą musiały grać w ten sam sposób. Sztab szkoleniowy, który Amorim chciał sprowadzić z Portugalii, był według pracowników United „zbyt młody i zbyt niedoświadczony”.
Te wczesne wątpliwości odegrały swoją rolę w odejściu Dana Ashwortha ze stanowiska dyrektora sportowego w grudniu 2024 roku. Ashworth chciał zatrudnić trenera z doświadczeniem w Premier League, ale przegrał tę walkę i stracił pracę miesiąc później. Nie umknęło uwadze niektórych byłych pracowników United, że latem klub wydał około 130 milionów funtów na zawodników z doświadczeniem w Premier League, Bryana Mbeumo i Matheusa Cunhę, ale nie zastosował tej samej logiki przy wyborze głównego trenera.
Eksplozja w piątek, zwolnienie w poniedziałek
Prezes Omar Berrada i dyrektor sportowy Jason Wilcox osobiście przekazali Amorimowi wiadomość o zwolnieniu we wczesnych godzinach porannych w poniedziałek w ośrodku treningowym Carrington. Oficjalne ogłoszenie nastąpiło niecałe 24 godziny po szokującej konferencji prasowej Amorima po remisie 1:1 z Leeds United w niedzielę. Portugalczyk zażądał wtedy, by traktowano go jako „menedżera, a nie trenera” i powiedział szefom klubu, sugerując między innymi Wilcoxa: „Wykonujcie swoją pracę”.
Od momentu, gdy Amorim publicznie zaatakował swoich pracodawców, jego los był przesądzony. W poniedziałek źródła w United podkreślały, że decyzja nie została podjęta wyłącznie z powodu załamania relacji z władzami klubu, szczególnie z Wilcoxem, ale raczej dlatego, że nie było „wystarczających oznak ewolucji lub postępu” na boisku. Amorim wygrał tylko 15 z 47 meczów w Premier League, ale trudno zapomnieć o czasie jego zwolnienia, które nastąpiło tak szybko po jego uwagach w medialnym teatrze Elland Road.
Szczególnie wybuchowe było spotkanie z Wilcoxem w piątek, zorganizowane jako podsumowanie po remisie 1:1 z Wolves 30 grudnia. Amorim został zachęcony do bardziej proaktywnego ustawiania swoich zawodników. United grał dobrze w pierwszej połowie przeciwko Newcastle w Boxing Day z czwórką obrońców i ostatecznie wygrał 1:0. Jednak przeciwko Wolves cztery dni później Amorim wrócił do trójki obrońców, aby dopasować się do drużyny Roba Edwardsa, mimo że goście przyjechali na Old Trafford z zaledwie dwoma punktami z 18 meczów.
Wilcox zakwestionował tę decyzję, a Amorim źle przyjął tę informację zwrotną. Według źródeł Wilcox przekazał wiadomość w spokojny i wyważony sposób, ale spotkał się z tym, co zostało opisane ESPN jako „nadmiernie emocjonalna” reakcja. Źródła znające szczegóły spotkania twierdzą, że Amorim „wybuchł”, co wpisywało się w schemat ostatnich tygodni, charakteryzujący się coraz większą odmową angażowania się w konstruktywne rozmowy z szefami na temat taktyki i ustawienia zespołu.
Zawodnicy rozczarowani „podstawowymi” treningami
Piłkarze United byli optymistycznie nastawieni, gdy Amorim został zatrudniony. Wielu z nich znudziło się surową, czasem niezręczną osobowością ten Haga i było gotowych na zmianę. Choć reputacja Amorima jako charyzmatycznego komunikatora była od razu widoczna, jego natychmiastowy wpływ w innych obszarach był rozczarowujący.
Niektórzy zawodnicy opisywali jego metody treningowe jako „podstawowe”. Nacisk kładziono na taktyczne przejścia na krytym boisku w budynku akademii, gdy Amorim desperacko próbował sprawić, by jego zawodnicy zrozumieli system 3-4-3. Piłkarze nieuczestniczący w sesjach byli często proszeni o stanie z boku i obserwowanie. Czasami podczas sesji Amorim był tak sfrustrowany, że fizycznie przeciągał zawodników po boisku, aż znajdowali się w tym, co uważał za „właściwe” pozycje.
W końcu jego upór w kwestii formacji United stał się problemem. Według źródeł w klubie na początku wskazywał na gotowość do adaptacji i ewolucji swojego systemu i stylu, ale nigdy nie wydawał się tego realizować. Nie była to ideologiczna bitwa między grą trójką a czwórką obrońców, chodziło o wysyłanie zespołu do dominowania w meczach i bardziej ofensywne nastawienie, w przeciwieństwie do tego, co wewnętrznie postrzegano jako czasami nadmiernie konserwatywne podejście.
Amorim z kolei uważał, że pytania ingerowały w jego obszar odpowiedzialności i według źródeł bliskich menedżerowi wierzył, że presja na zmianę systemu była pod wpływem ciągłej krytyki ze strony byłych zawodników w mediach, w tym Gary’ego Neville’a i Paula Scholesa. Warto zauważyć, że podczas swoich ostrych komentarzy po meczu w Leeds Amorim powiedział: „Jeśli ludzie nie potrafią poradzić sobie z Gary’mi Neville’ami i krytyką wszystkiego, musimy zmienić klub”.
Taktyka United przeciwko Wolves wzmocniła rosnące w klubie poczucie, że Amorim i jego sztab zaczęli się bać Premier League i że bardziej martwił się powstrzymywaniem nawet najgorszych zespołów, niż próbą ataku. Choć te odczucia istniały od końca poprzedniego sezonu, remis 1:1 z najgorszą drużyną Premier League wystarczył, by kilku pracowników United straciło wiarę, że Amorim jest właściwym człowiekiem.
Frustracje rekrutacyjne i brak „szalonych facetów”
Problemy z rekrutacją były widoczne od pierwszego dnia pracy Amorima. Otrzymał tytuł „głównego trenera”, a nie „menedżera”, aby odzwierciedlić jego miejsce w nowej strukturze stworzonej przez Ratcliffe’a i jego zespół. Jednak podczas swojej pierwszej konferencji prasowej Amorim więcej niż raz podkreślił, że musi „wybierać zawodników”. Było to sprzeczne z tym, co szefowie klubu mówili za kulisami.
Źródła w klubie twierdzą, że wierzą, iż Amorim był „w pełni zgodny” z planem na lato, aby sprowadzić trzech napastników w celu wyleczenia chronicznego braku bramek, zamiast wykorzystać część pieniędzy na podpisanie pomocnika. Problemem było jednak podpisanie 22-letniego Benjamina Sesko za 85 milionów euro zamiast 30-letniego Ollie Watkinsa. Amorim chciał sprawdzonego strzelca z Premier League, podczas gdy klub preferował podpisanie młodego zawodnika, którego można by rozwijać.
Podobna debata dotyczyła bramkarzy. United ostatecznie podpisał 23-letniego Senne’a Lammensa zamiast 33-letniego Emi Martineza z Aston Villi. Krótko po letnim oknie transferowym Amorim powiedział, że jego kadrze brakuje „szalonych facetów”, co wewnętrznie postrzegano jako przytyk w stronę zarządu za pominięcie Martineza.
Ze strony Amorima pojawiła się frustracja, że klub wydawał się niechętny do elastyczności w swoim długoterminowym planie, zwłaszcza gdy zespół prosił go o elastyczność w taktyce. Na przykład pieniądze były dostępne na podpisanie Antoine’a Semenyo za jego klauzulę wykupu w wysokości 65 milionów funtów w styczniu, ale gdy skrzydłowy Bournemouth wolał przenieść się do Manchester City, Amorimowi powiedziano, że te fundusze niekoniecznie zostaną wykorzystane gdzie indziej.
Był to cios dla Amorima, który nie miał do dyspozycji ośmiu zawodników pierwszego zespołu przeciwko Wolves i Leeds z powodu kontuzji i powołań na mecze reprezentacji. Po niestabilnym spotkaniu z Wilcoxem w piątek Amorim odbył napiętą konferencję prasową i powiedział dziennikarzom, że nie toczą się „żadne rozmowy” na temat styczniowych transferów. Po opuszczeniu sali medialnej odwołał zaplanowany wywiad telewizyjny, powołując się na „powody osobiste” i opuścił ośrodek treningowy. Obrońca Lisandro Martinez zajął jego miejsce.
