Iga Świątek nie ukrywała rozczarowania po trudnym zwycięstwie nad Suzan Lamens w II rundzie US Open. Polska tenisistka była brutalna w swojej ocenie własnej gry, przyznając szczerze, że jej występ był daleki od perfekcji. Mecz zakończył się wprawdzie jej zwycięstwem, ale droga do niego okazała się znacznie bardziej wyboista niż oczekiwano.

W skrócie:
- Świątek pokonała Lamens 2:1 w setach (6:1, 4:6, 6:4), ale mecz był znacznie trudniejszy niż przewidywano
- Polska tenisistka otwarcie przyznała po spotkaniu, że nie zagrała perfekcyjnego meczu i popełniła zbyt wiele błędów
- W III rundzie US Open zmierzy się z Anną Kalińską w sobotę 30 sierpnia
Holenderka postawiła twarde warunki
Chyba nikt nie spodziewał się, że Suzan Lamens sprawi aż tyle problemów obecnej wiceliderze rankingu WTA. Pierwszy set przebiegł zgodnie z planem – Świątek zdominowała rywalkę, wygrywając 6:1. Wszystko wskazywało na to, że będzie to rutynowe przejście do kolejnej rundy.
Jednak drugi set całkowicie zmienił oblicze spotkania. Holenderka, zajmująca znacznie niższą pozycję w rankingu, pokazała charakter i odwróciła losy meczu. Wygrała drugą partię 6:4, zmuszając Polkę do gry w decydującym trzecim secie. To był moment, w którym prawdziwa klasa Świątek musiała się ujawnić.
Szczera ocena własnej gry
Po zakończeniu meczu Świątek podeszła do mikrofonu i nie próbowała przedstawiać sytuacji w lepszym świetle, niż była w rzeczywistości. Jej słowa były pełne samokrytyki:
„Cieszę się, że trzecią partię rozpoczęłam lepiej niż poprzednią. Co prawda potem w pewnym momencie zostałam przełamana, ale i tak zamknęłam tego seta w miarę sprawnie. To nie był perfekcyjny mecz, popełniłam trochę błędów, ale cieszę się, że na końcu udało mi się wygrać.”
Taka szczerość w ocenie własnej gry pokazuje dojrzałość sportową Polki. Zamiast szukać wymówek czy usprawiedliwiać się, wprost przyznała, że jej poziom gry nie był zadowalający. To podejście może być kluczowe w przygotowaniach do kolejnych meczów.
Świątek zdradziła również swoją strategię na przyszłe spotkania:
„Założyłam sobie, że wszystko zależy ode mnie. To, czy będę popełniać błędy, czy nie. Chcę być bardziej proaktywna oraz precyzyjna w przyszłości.”
Wyzwanie z Kalińską przed nami
Teraz przed Polką kolejne wyzwanie w postaci Anny Kalińskiej. Mecz zaplanowany jest na sobotę 30 sierpnia. Po dzisiejszym występie Świątek na pewno będzie chciała pokazać się z lepszej strony i udowodnić, że trudności z Lamens były tylko chwilowym potknięciem.
Szczerość i samokrytyka Świątek mogą być jej atutem w dalszej części turnieju. Świadomość własnych błędów to pierwszy krok do ich naprawienia. Czy Polka wykorzysta tę lekcję w kolejnych meczach? Przekonamy się już wkrótce.

