W rodzinie Leclerców emocje związane z motorsportem znów sięgnęły zenitu. Tym razem jednak to nie Charles ani Arthur byli w centrum uwagi, a ich starszy brat Lorenzo Tolotta-Leclerc, który zasiadł za kierownicą bolidu Ferrari SF90 z 2019 roku na torze Circuit Paul Ricard.

Niespodzianka od braci
36-letni Lorenzo przyznał, że absolutnie nie spodziewał się takiego prezentu.
– „Nie oczekiwałem, że ten tydzień rozpocznę za kierownicą bolidu Formuły 1” – powiedział, dziękując Charlesowi i Arthurowi za zorganizowanie niespodzianki.
Dla rodziny Leclerców był to moment wyjątkowo symboliczny. Lata temu ograniczenia finansowe sprawiły, że tylko Charles mógł podążyć drogą w kierunku F1, a jego bracia musieli pozostać w cieniu. Tym razem role się odwróciły – to Charles i Arthur kibicowali Lorenzo, który wreszcie mógł poczuć się jak zawodowy kierowca.
Gdy starszy z Leclerców mknął Mistral Straight w czerwonym Ferrari, widać było, że spełnia wielkie dziecięce marzenie.
– „To doświadczenie było po prostu niezapomniane” – podsumował Lorenzo, który w roli kierowcy Ferrari wypadł niezwykle naturalnie.
Braterska miłość, odrobina symbolicznej zemsty za lata odwożenia do szkoły i ogromna dawka pasji – ten dzień na Paul Ricard na pewno zapisze się złotymi zgłoskami w historii rodziny Leclerców.


