Lewis Hamilton doznał szokującej eliminacji w pierwszej części kwalifikacji sprinterskich (SQ1) na torze Spa-Francorchamps. Siedmiokrotny mistrz świata zaliczył nietypowe zablokowanie tylnych kół w szykanie Bus Stop podczas swojego ostatniego szybkiego okrążenia. Mimo że sam kierowca wziął winę na siebie, ekspert Sky Sports F1 Anthony Davidson sugeruje, że przyczyna mogła leżeć gdzie indziej. Hamilton rozpocznie wyścig sprinterski z odległego 18. miejsca.

W skrócie:
- Hamilton odpadł już w SQ1 kwalifikacji sprinterskich po nietypowym zablokowaniu tylnych kół
- Anthony Davidson sugeruje, że to mogła być wina samochodu, a nie kierowcy
- Brytyjczyk wystartuje z 18. pozycji, przed Franco Colapinto i Kimim Antonellim
Ekspert zaskoczony reakcją mistrza
Anthony Davidson, analizując występ Hamiltona dla Sky Sports, nie krył zdziwienia:
„To zaskakujące, że wziął winę na siebie. Być może gdy przesłucha to ponownie i przeanalizuje dane z inżynierami, zmieni zdanie” – skomentował były kierowca F1.
„W tej chwili jest trochę przybity i obwinia siebie. Jednak gdy przeanalizują dane, wyraźnie zobaczą, że doszło do zablokowania tylnych kół, a kierowcy trudno to spowodować, chyba że był nieostrożny i przesunął balans hamowania zbyt mocno do tyłu” – dodał Davidson.
Ekspert zwrócił również uwagę na specyfikę współczesnych samochodów F1:
„W tych cyfrowych samochodach, które prowadzą, kierowca ma ograniczone możliwości. Dzisiejsze bolidy nie są analogowe. Z łopatkami przy kierownicy do zmiany biegów trudno spowodować takie zablokowanie. Cokolwiek by nie mówił, to samochód do pewnego stopnia obrócił go dookoła.”
Sam Hamilton po kwalifikacjach przyznał, że jest „ogromnie sfrustrowany” tym, co się wydarzyło, dodając, że nigdy w całej swojej karierze nie doświadczył czegoś podobnego.
To kolejny trudny moment w burzliwym sezonie siedmiokrotnego mistrza świata. Hamilton, który już wcześniej miał problemy z wydobyciem pełnego potencjału z SF-25, teraz dodatkowo zmaga się z pechem. Sytuacja w Spa jest kolejnym rozczarowaniem w jego ostatnim sezonie z zespołem Mercedes, zanim przejdzie do Ferrari w 2025 roku.
Nie jest to również dobry prognostyk przed wyścigiem głównym w niedzielę. Jeśli Hamilton nie znajdzie przyczyny swoich problemów, może czekać go kolejny trudny weekend na legendarnym belgijskim torze.

