Chorwacki klub znajdujący się na ostatnim miejscu w tabeli desperacko potrzebuje wzmocnień. Tonio Teklić i Samuel Akere, którzy łącznie kosztowali Widzew około 1,6 miliona euro, mają dołączyć do zespołu już 3 stycznia 2026 roku, gdy rozpoczną się zimowe przygotowania na Opus Arenie.

W skrócie:
- Osijek zajmuje ostatnie miejsce w chorwackiej ekstraklasie z 14 punktami po 18 meczach
- Sopić nie wygrał jeszcze ani jednego meczu w nowym klubie (5 remisów, 3 porażki)
- Transfer Teklicia i Akere ma zostać sfinalizowany przed zgrupowaniem w Turcji
Sopić goni własny fatalny bilans z Widzewa
Željko Sopić przeżywa powtórkę z rozrywki. W Widzewie Łódź jego średnia punktowa wynosiła 1,13 punktu na mecz po 15 spotkaniach, co było powodem zwolnienia. Teraz w Osijeku sytuacja wygląda jeszcze gorzej – po objęciu zespołu pod koniec października nie zdołał odnieść ani jednego zwycięstwa. Chorwacki klub z tylko 14 punktami na koncie okupuje ostatnie miejsce w tabeli, a dramatyczny bilans trenera (zero wygranych w 8 meczach) nie daje powodów do optymizmu.
Dyrektor sportowy Osijeku, Alen Petrović, wraz z Sopiciem postanowili sięgnąć po rozwiązania, które dobrze znają. W ich planach jest sprowadzenie od czterech do pięciu nowych twarzy, a dwie pierwsze mają pochodzić właśnie z Polski. Teklić i Akere to zawodnicy, których Chorwat prowadził w Widzewie, choć z różnym skutkiem. Co ciekawe, asystentem Sopicia w Osijeku jest Patryk Czubak – kolejna postać związana z łódzkim klubem, który także dobrze zna obu piłkarzy.
Teklić wraca do Chorwacji po pół roku
Transfer 26-letniego ofensywnego pomocnika do Widzewa wydawał się świetnym ruchem. Latem przyszedł z Trabzonsporu jako wolny gracz, podpisując kontrakt aż do 2029 roku. W poprzednim sezonie w tureckiej drugiej lidze w barwach Erzurumsporu zdobył 4 bramki i zanotował 9 asyst, pokazując swoją wartość. Wcześniej w rodzimej ekstraklasie w Varaždinie uzbierał 81 meczów, 10 goli i 6 asyst, co sprawiło, że Trabzonspor zapłacił za niego milion euro.
Jednak w Łodzi wszystko poszło nie tak. Teklić rozegrał zaledwie 240 minut w 9 meczach – 8 w lidze i jeden w Pucharze Polski, gdzie zagrał pełny mecz przeciwko Termalizie Nieciecza. Ani razu nie wybiegł w podstawowym składzie ligowego spotkania. Jego wartość rynkowa spadła z 1,2 miliona euro do zaledwie 600 tysięcy. Chorwackie media donoszą, że już w momencie finalizowania transferu nie prezentował optymalnej formy fizycznej, a na treningach nie zdołał nadrobić zaległości.
Do Osijeku ma dołączyć na zasadzie wypożyczenia, choć szczegóły finansowe pozostają nieznane. Teklić pojawi się na pierwszym treningu 3 stycznia 2026, a następnie razem z drużyną poleci na zgrupowanie do tureckiej Antalyi, gdzie zaplanowano sparingi z Basaksehir (9 stycznia), węgierskim Gior (13 stycznia) i azerskim Sumqayit (16 stycznia).
Akere – od gwiazdy do wyrzutka w pół roku
Jeszcze bardziej zagadkowa jest historia Samuela Akere. 21-letni Nigeryjczyk trafił do Widzewa w lipcu za 800 tysięcy euro z bułgarskiego Botev Plovdiv, gdzie w poprzednim sezonie zdobył 7 bramek i zanotował 6 asyst. Do Ekstraklasy przychodził z łatką przyszłej gwiazdy – szybki, dynamiczny skrzydłowy, który miał dać łodzianom przewagę w ofensywie.
Początek zapowiadał się obiecująco. Akere zaliczył kilka udanych występów i wydawało się, że spełni pokładane w nim nadzieje. Z czasem jednak jego forma drastycznie spadła. Od 8 listopada w ogóle nie pojawił się na murawie, a w mediach zaczęły pojawiać się sygnały o problemach pozaboiskowych. Nieoficjalne doniesienia wspominają o nocnych eskapadach, które miały wpłynąć na dyspozycję zawodnika. Jego sytuacja jeszcze bardziej skomplikowała się po sprowadzeniu Osmana Bukariego, który zajął jego pozycję w hierarchii.
W 15 meczach Ekstraklasy Akere zdobył tylko jedną bramkę i zaliczył jedną asystę. Jego kontrakt z Widzewem obowiązuje do czerwca 2029 roku z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy, a obecna wartość rynkowa wynosi milion euro. Do Osijeku miałby trafić również na zasadzie wypożyczenia, choć według chorwackich źródeł jego transfer nie jest tak zaawansowany jak Teklicia.
Desperacka misja ratunkowa
Osijek znajduje się w dramatycznej sytuacji. Po 18 kolejkach ma na koncie zaledwie 14 punktów i zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Sopić objął zespół, gdy miał tylko 9 punktów, ale nawet dodatkowe pięć oczek w kolejnych siedmiu meczach nie pozwoliło oderwać się od strefy spadkowej. Co gorsza, Osijek odpadł także z krajowego pucharu, przegrywając 3:5 z Varaždinem – klubem, w którym Teklić przeżywał swoje najlepsze chwile.
Chorwacki klub stawia wszystko na jedną kartę. Po powrocie z Turcji, 24 stycznia, czeka go pierwszy mecz w rundzie wiosennej – domowe starcie z Dinamem Zagrzeb. To będzie pierwsza okazja, żeby sprawdzić, czy Teklić i być może Akere pomogą wyrwać się z dołka tabeli. Sopić ma nadzieję, że znajome twarze wprowadzą do szatni energię i chemia z poprzedniej współpracy przełoży się na punkty.
Pytanie, czy dwóch zawodników, którzy nie sprostali wyzwaniu w Ekstraklasie, nagle odnajdą formę w chorwackiej lidze. Historia pokazuje, że powroty do ojczyzny po nieudanych zagranicznych przygodach bywają skuteczne, ale fatalny bilans Sopicia w Osijeku nie napawa optymizmem.
