Śląsk Wrocław przeżył prawdziwy koszmar w Krakowie. Wisła rozbiła wrocławian aż 5:0, a po meczu trener Ante Simundza nie szukał wymówek. Na konferencji prasowej otwarcie przyznał, że jego drużyna nie dorosła do poziomu rywala i określił spotkanie jako jeden z najgorszych za swojej kadencji.

Przeprosiny po blamażu z Wisłą Kraków
– Chcę przeprosić naszych kibiców. Dzisiaj nie byliśmy na poziomie wymaganym w tego typu meczach. Wisła była dziś lepsza w każdym elemencie gry i zasłużyła na zwycięstwo – mówił bez ogródek Simundza, dodając, że intensywność terminarza nie może być żadnym usprawiedliwieniem.
Trener przyznał, że zmiany na skrzydłach w przerwie nie wynikały z winy konkretnych zawodników.
– Źle radziliśmy sobie z ustawieniem Wisły. To nie wyglądało tak, jak przygotowywaliśmy się podczas treningów – wyjaśniał.
Nie szczędził też gorzkich słów pod adresem środka pola.
– Zgadzam się, że mamy tam problem. Rotowaliśmy, bo Patryk Sokołowski i Jorge Yriarte dołączyli do drużyny później. Jak widać, nie było to udane – przyznał.
„Trzeba mieć jaja na takim stadionie”
Choć szkoleniowiec podkreślał, że w Śląsku są jakościowi pomocnicy, to ich występ w Krakowie mocno rozczarował.
– Kiedy przegrywa się 0:2 czy 0:3, trudno grać pewnie. Wisła cały czas zmuszała nas do błędów. Trzeba mieć jaja w tego typu spotkaniach, zwłaszcza na takim stadionie – dodał szczerze.
Trener odniósł się też do zmiany Tommaso Guercio, który zszedł z boiska z powodu żółtej kartki i zmęczenia. Przyznał, że wraz z dyrektorem sportowym rozmawia o sprowadzeniu nowego prawego obrońcy.
Na koniec Simundza próbował spojrzeć na sytuację z innej perspektywy.
– To z pewnością jeden z najgorszych meczów Śląska odkąd tu jestem. Lepiej jednak raz przegrać 0:5 niż pięć razy 0:1 – zakończył.


