Kontrowersyjna sprawa Mastantuono wstrząsnęła hiszpańskim futbolem. Miguel Ángel Galán, prezes CENAFE, oskarżył Real Madryt o złamanie regulaminu federacji poprzez nieprawidłowe wystawienie argentyńskiego zawodnika. Sędzia ds. Rywalizacji postanowił jednak nie wdawać się w tę sprawę, co może doprowadzić do dalszych odwołań.

W skrócie:
- Sędzia ds. Rywalizacji RFEF odmówił zajęcia się sprawą Mastantuono pomimo zarzutów o złamanie regulaminu
- Miguel Ángel Galán twierdzi, że Real Madryt i inne kluby naruszają przepisy, zapisując zawodników do drużyn rezerw, gdy grają tylko w pierwszym składzie
- Prezes CENAFE rozważa odwołanie do Komitetu Dyscyplinarnego lub bezpośrednie skierowanie sprawy do sądu zwyczajnego
Real Madryt w ogniu krytyki – co dokładnie zarzuca Galán?
Miguel Ángel Galán nie przebiera w słowach, gdy mówi o praktykach Realu Madryt. Jego zdaniem Królewscy, podobnie jak wiele innych klubów w Hiszpanii, świadomie łamią regulamin Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej. Chodzi o zawodników, którzy formalnie są zapisani do drużyn rezerw, ale w rzeczywistości występują wyłącznie w pierwszym zespole.
Przypadek Mastantuono to tylko wierzchołek góry lodowej. Argentyński talent, który zagrał przeciwko Osasunie, według Galána stanowi przykład „alineación indebida” – nieprawidłowego wystawienia zawodnika. Problem w tym, że żaden klub nie złożył oficjalnej skargi dotyczącej tego meczu, dlatego prezes CENAFE zwrócił się bezpośrednio do sędziego ds. Rywalizacji z prośbą o wszczęcie postępowania z urzędu.
Odmowa sędziego i kolejne kroki w sporze
José Alberto Peláez, sędzia ds. Rywalizacji RFEF, wydał jasną decyzję:
„Postanawiam nie przyjąć pisma D. Miguel Ángela Galána Castellanos, ponieważ wspomniany pan Galán przedstawia temu Jednoosobowemu Sędziemu ds. Rywalizacji Profesjonalnej kwestię o charakterze dyscyplinarnym, która należy do właściwego organu RFEF”.
To jednak nie koniec batalii. Galán kategorycznie nie zgadza się z taką interpretacją sprawy. W jego opinii nie chodzi tu o kwestię dyscyplinarną, lecz o oczywiste naruszenie regulaminu, którym powinien zająć się właśnie sędzia ds. Rywalizacji. Prezes CENAFE nie składa broni i już planuje kolejne ruchy.
Na stole leżą dwie opcje: odwołanie do Komitetu Dyscyplinarnego albo bezpośrednie skierowanie sprawy do drugiej instancji. Galán nie wyklucza również drogi przez sąd zwyczajny, jeśli uzna, że w systemie federacyjnym panuje bezprawie. Ta sprawa może się więc ciągnąć jeszcze bardzo długo i objąć nie tylko Real Madryt, ale całą LaLigę.

