Yerry Mina bez ogródek o Ernesto Valverde. Kolumbijski obrońca, który obecnie gra w Cagliari, ujawnił w rozmowie z 'La Gazzetta dello Sport’ szokujące szczegóły swojego pobytu w Barcelonie. Siedem miesięcy milczenia od trenera to tylko jeden z problemów, z jakimi musiał się zmierzyć w Camp Nou.

Siedem miesięcy ciszy w Barcelonie
Przeprowadzka do Barcelony w 2018 roku za 12,4 miliona euro miała być przełomem w karierze Yerry Miny. Kolumbijski obrońca, który wcześniej błyszczał w Palmeiras, rychło przekonał się jednak, że Camp Nou może być miejscem równie nieprzyjaznym co inspirującym.
„Valverde nie rozmawiał ze mną przez siedem miesięcy” – wyznał bez ogródek w najnowszym wywiadzie. To brutalne świadectwo pokazuje, jak wyglądają relacje między trenerem a zawodnikiem w top klubie, gdy rzeczy nie idą po myśli szkoleniowca. Hiszpański trener najwyraźniej nie widział miejsca dla Kolumbijczyka w swoich planach, ale zamiast szczerze o tym porozmawiać, wybrał metodę ignorowania.
Barcelona szybko pozbyła się Miny, który po kilku miesiącach trafił do Evertonu w Premier League. Dziś, z perspektywy czasu, trudno nie zadać pytania – czy „problem komunikacyjny” był głównym powodem niepowodzenia, czy może po prostu poziom La Liga okazał się za wysoki?
Od odrzucenia do marzeń o mundialu
Historia Miny to klasyczny przykład piłkarskiej determinacji. „Chodziłem na próby i mnie odrzucali. Mówili mi: 'Jesteś chudy, jesteś słaby’. Ale nie poddawałem się” – wspomina swoje początki. Godzinne spacery na treningi, brak pieniędzy na autobus – to obrazek, który pokazuje, jak wiele zawodników musi przejść, zanim znajdzie się w centrum uwagi europejskiego futbolu.
Jego ojciec był bramkarzem w Deportivo Cali, więc piłka była w rodzinie od zawsze. Teraz młodszy brat również próbuje szczęścia w futbolu, grając jako lewy obrońca w Red Bull New York. „Kto wie, może kiedyś też trafi do Cagliari” – żartuje Mina, ale w jego głosie słychać dumę z rodzinnej piłkarskiej tradycji.
W wieku 30 lat wciąż ma ambicje. Cagliari to dla niego nie stacja końcowa, ale kolejny etap w karierze, która pokazuje, że czasem warto poczekać na swoją szansę.
Nowe życie we Włoszech
Przeprowadzka do Serie A dała Minie możliwość odbudowy reputacji. We Włoszech, gdzie taktyka i doświadczenie są równie cenione co talent, kolumbijski obrońca może pokazać swoje umiejętności bez presji wielkich oczekiwań.
Cagliari to klub, który daje szansę zawodnikom na udowodnienie swojej wartości. Dla Miny, który w Barcelonie był wspominany bardziej za swoje religijne celebracje niż wkład na boisku, to idealna okazja do napisania nowego rozdziału kariery.
Jego historia przypomina, że w futbolu drugie szanse zdarzają się częściej, niż mogłoby się wydawać. Pytanie tylko, czy tym razem wykorzysta swoją okazję lepiej niż w Camp Nou.

