Nadchodzące derby Madrytu odbędą się w nierównych warunkach dla obu drużyn. Atletico Madryt będzie miało aż 24 godziny mniej odpoczynku niż Real przed kluczowym starciem na Metropolitano 27 września. To kolejny przypadek kontrowersyjnego układu terminarza, który może wpłynąć na dyspozycję zespołu Diego Simeone.

W skrócie:
- Między meczem Atletico z Rayo a derbami z Realem będzie tylko 64 godziny i 45 minut przerwy
- Real Madryt zagra swój poprzedni mecz z Levante o dobę wcześniej niż Atletico
- Stowarzyszenie Piłkarzy Hiszpańskich (AFE) uważa minimum 72 godziny odpoczynku za „fundamentalne i niepodlegające negocjacjom”
Kalendarz faworyzuje „Królewskich”
LaLiga ogłosiła już dokładne terminy spotkań i wiadomo, że derby stolicy Hiszpanii odbędą się w sobotę 27 września o godzinie 16:15. Problem polega na tym, że obie drużyny rozegrają wcześniej mecze w środku tygodnia, ale w różnych terminach. Real Madryt zmierzy się z Levante we wtorek 23 września o 21:30, podczas gdy Atletico zagra z Rayo dokładnie 24 godziny później – w środę o tej samej porze.
Ta różnica sprawia, że podopieczni Xabiego Alonso będą mieli pełną dobę więcej na regenerację przed prestiżowym starciem. Dla zespołu Simeone pozostanie jedynie 64 godziny i 45 minut między końcowym gwizdkiem meczu z Rayo a pierwszym gwizdkiem derbów – to zdecydowanie mniej niż rekomendowane minimum.
Dotychczasowe wyniki obu drużyn w obecnym sezonie tylko podkreślają istniejący już dysparytet. Real Madryt pod wodzą Xabiego Alonso zdobył komplet punktów (9 z 9 możliwych), podczas gdy Atletico Simeone nie wygrało jeszcze żadnego spotkania, gromadząc tylko 2 punkty na możliwych 9.
Historia się powtarza
Co ciekawe, nie jest to pierwszy raz, gdy tego typu sytuacja ma miejsce. W poprzednim sezonie, również we wrześniowych derbach, Real miał 48 godzin więcej odpoczynku niż Atletico. Zespół Simeone grał swój poprzedni mecz w Vigo w czwartek, co dodatkowo wiązało się z podróżą. Tamte derby zakończyły się remisem 1:1.
Hiszpańskie Stowarzyszenie Piłkarzy (AFE) już w marcu tego roku wydało oświadczenie, w którym określiło minimum 72-godzinny odpoczynek między meczami jako „fundamentalny i niepodlegający negocjacjom” dla zdrowia fizycznego i psychicznego zawodników.
Ironią jest fakt, że wcześniej to sam Carlo Ancelotti, były trener Realu, skarżył się na podobny problem, gdy jego drużyna miała tylko 66 godzin odpoczynku przed meczem z Villarrealem po spotkaniu Ligi Mistrzów z Atletico. Włoch stwierdził wówczas dobitnie: „Nie zagramy ponownie meczu, jeśli piłkarze nie będą mieli 72 godzin odpoczynku„.
W świetle tych wypowiedzi i ogólnych standardów stosowanych w europejskiej piłce, obecna sytuacja Atletico wydaje się szczególnie niekorzystna i budzi uzasadnione kontrowersje w hiszpańskich mediach.

