Wisła Kraków rozpoczęła sezon Betclic I ligi w iście spektakularnym stylu. Drużyna ze stolicy Małopolski, choć na początku lekko się zacięła, bardzo szybko pokazała, że jej ambicje sięgają znacznie wyżej niż tylko walki o utrzymanie. Cztery bramki wbite Stali Mielec to nie przypadek, a jasny sygnał, że ‘Biała Gwiazda’ zamierza szarżować po powrót do ekstraklasy. Sprawdźmy, jak wyglądała prawdziwa demolka w wykonaniu Wisły.

W skrócie:
- Wisła Kraków rozgromiła Stal Mielec 4:0 w inauguracyjnym meczu sezonu Betclic I ligi.
- Bohaterami wieczoru byli Angel Rodado i Bartosz Jaroch (gol + asysta).
- Arbiter po wideoweryfikacji zmienił decyzję o karnym dla Stali na korzyść Wisły Kraków.
Wjechali z „buta”, czyli Wisła jak rozjuszony byk
Rozpoczęło się niemal katastrofalnie dla Wisły – w pierwszych minutach niespodziewanie sędzia wskazał na jedenasty metr po starciu Kamila Brody z Pawłem Kruszelnickim. Wydawało się, że Stal Mielec nie mogła sobie wyobrazić lepszego początku, ale system VAR pokazał klasę. Po kilku chwilach ogłoszono, że Kruszelnicki aż nazbyt teatralnie „szukał kontaktu” i, kolokwialnie mówiąc, zanurkował, zanim bramkarz Wisły w ogóle się zbliżył. Karny odwołany, balon pękł, Wisła odetchnęła — a potem ruszyła.
Pierwsze minuty nie zwiastowały aż takiego rozmiaru klęski mielczan. Wisła szukała swojej gry, lecz już w 24. minucie Angel Rodado, doskonale uruchomiony przez Juliusa Ertlthalera, mógł wyprowadzić przyjezdnych na prowadzenie. Strzał Hiszpana był jednak z kategorii tych „do zapomnienia”.
Za to w 29. minucie Wisła już nie wybaczyła. Precyzyjne dośrodkowanie Bartosza Jarocha zamienił na prowadzenie Łukasz Zwoliński, który zachował się jak bywalec dużych meczów – pokazał się w polu karnym, urwał obrońcom i pewnie główkował, nie dając szans Jałosze.
Od tej chwili zaczęło się show Wisły. Kontrola na całym boisku, agresywny pressing, a Stal gasła z każdą minutą. Druga bramka wisiała w powietrzu i… spadła na dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy. Rzut rożny, zamieszanie (dlaczego mielczanie nie potrafią kryć przy stałych fragmentach?!), piłka odbija się od kilku graczy, a Jaroch, który już zasłużył na pochwały, dopełnia formalności. Zawodnik meczu? Zdecydowanie, i jeszcze długo po gwizdku goście będą szeptać o nim nazwisko.
Mielec próbował wrócić do gry, lecz obrazu nie zmieniały ani korekty w ustawieniu, ani indywidualne zrywy. Po przerwie to właśnie Wisła znów podkręciła tempo – i znów Angel Rodado pokazał, że nie przypadkiem uchodzi za napastnika wysokiego kalibru. Bramkarz Stali, Konrad Jałocha, znów musiał sięgnąć do siatki, a doping kibiców Wisły zdawał się tylko podkręcać druzgocący wynik.
Mecz zakończył się wynikiem 4:0. Dokładniej: kompletnie rozbita Stal Mielec u siebie, bez argumentów – i Wisła wypuszczona jak z procy.
Kluczowe momenty meczu (czyli co się działo, kiedy przegapiłeś transmisję):
- 8’ – Karny dla Stali? Sędzia patrzy na VAR, dziękujemy, nie tym razem.
- 29’ – Zwoliński głową po dograniu Jarocha – 1:0 dla Wisły.
- 44’ – Jaroch po rzucie rożnym dokłada drugą – i już Stal wygląda jak bokser na deskach.
- 55’ – Rodado kończy marzenia gospodarzy o remisie, 3:0. Mało? Wisła dokłada czwartą i pozamiatane.
Czy to oznacza, że Wisła Kraków jest już wielkim faworytem do awansu? To za wcześnie, żeby oceniać, ale jeśli drużyna Maćka Musiała utrzyma taką intensywność i skuteczność, wkrótce może przestać być tylko kandydatem. Stal? Czeka ich bardzo trudny i bolesny sezon, o ile czegoś natychmiast nie zmienią.

