Legenda Premier League nie zostawia suchej nitki na taktyce Barcelony po porażce z Chelsea. Alan Shearer, były napastnik Newcastle United, ostro skrytykował defensywną linię Blaugrany po druzgocącej porażce 0:3 na Stamford Bridge. Były snajper nie mógł uwierzyć w to, jak łatwo Chelsea rozbijała obronę katalońskiego zespołu, porównując obrońców do manekinów stojących w szeregu.

W skrócie:
- Alan Shearer ostro skrytykował wysoką linię defensywną Barcelony po porażce 0:3 z Chelsea
- Były napastnik nazwał obrońców Barcy „manekinami” i określił ich taktykę jako „absolutnie zwariowaną”
- Hansi Flick nie zamierza zmieniać swojego podejścia mimo narastającej krytyki i łatwości, z jaką Chelsea przełamywała obronę
„Cztery manekiny po prostu tam stoją” – Shearer bez litości
Alan Shearer nie szczędził gorzkich słów pod adresem FC Barcelony podczas komentowania meczu dla Amazon Prime. Były król strzelców Premier League był wręcz oszołomiony tym, jak łatwo Chelsea przełamywała pułapkę ofsajdową katalończyków.
„Oni ciągle dają się złapać raz za razem. Nic więcej niż Chelsea zasługuje. Znowu wyczuwają moment z perfekcją” – rozpoczął swoją krytykę Shearer. Była to jednak tylko rozgrzewka przed prawdziwym atakiem na taktykę Hansiego Flicka.
„Widziałem w swoim czasie różne pułapki ofsajdowe, ale to jest absolutnie zwariowane, naprawdę” – kontynuował legendarny napastnik. Samobójczy gol Julesa Kounde w 27. minucie otworzył wynik spotkania, a kolejne bramki Estevao i Liama Delapa w drugiej połowie przypieczętowały dominację The Blues.
Taktyczna naiwność czy konsekwencja w realizacji planu?
Najbardziej zjadliwy komentarz Shearera dotyczył sposobu, w jaki obrońcy Barcelony wykonywali swoją rolę. „To tak, jakby cztery manekiny po prostu tam stały mówiąc 'jak chcecie to zrobić, chłopaki?’ Trudno w to uwierzyć, brakuje mi słów, jak łatwo było Chelsea się przebić i jak zwariowanie czasami oni to grają” – grzmiał były reprezentant Anglii.
Barcelona przez cały mecz nie była w stanie znaleźć swojego rytmu. Chelsea dominowała od pierwszego do ostatniego gwizdka, wykorzystując każdą lukę w defensywie gości. Wysoka linia obrony, która w poprzednim sezonie czyniła z Barcy jeden z najlepszych zespołów w Europie, tym razem okazała się ich przekleństwem.
Powtarzające się sytuacje, w których zawodnicy Chelsea z łatwością znajdowali się za plecami obrony Barcelony, stały się tematem gorącej debaty nie tylko w Anglii, ale i w całej Europie. Krytycy wskazują, że taktyka Flicka może działać w La Liga, ale na arenie międzynarodowej przeciwko szybkim i technicznym zespołom staje się śmiertelnie niebezpieczna.
Flick nieugięty – zmian nie będzie
Pomimo narastającej krytyki i oczywistych problemów widocznych w ostatnim meczu, Hansi Flick pozostaje niewzruszony w swojej filozofii gry. Niemiecki szkoleniowiec wielokrotnie podkreślał, że nie zamierza zmieniać swojego podejścia, które przecież przyniosło tak wielkie sukcesy w poprzednim sezonie.
Dla Flicka wysoka linia defensywna to nie tylko element taktyczny – to fundament całej jego koncepcji gry. Agresywny pressing, szybkie odzyskiwanie piłki i natychmiastowe przejścia do ataku wymagają, aby obrońcy grali wysoko. Problem pojawia się wtedy, gdy przeciwnik potrafi to wykorzystać, co Chelsea zademonstrował w pełnej krasie.
Warto zauważyć, że to właśnie ta ofensywna i defensywna struktura pomogła uczynić Barcelonę jednym z najlepszych zespołów w Europie w zeszłym sezonie. Flick stawia na konsekwencję i wiarę w swój system, nawet gdy przynosi to bolesne porażki. Pytanie brzmi: czy Barcelona może sobie pozwolić na takie ryzyko w kluczowych meczach?
