Były prezydent FIFA, Sepp Blatter, nie gryzie się w język i po raz kolejny publicznie uderza w swojego następcę, Gianniego Infantino. Legendarny, choć i kontrowersyjny Szwajcar, w wywiadzie dla niemieckich mediów przedstawił ponurą wizję współczesnego futbolu, który jego zdaniem został „sprzedany” i zmierza w bardzo niebezpiecznym kierunku. Głównym oskarżonym w tej sprawie jest według niego Arabia Saudyjska i jej rosnące wpływy.

W skrócie:
- Sepp Blatter twierdzi, że światowy futbol został „stracony na rzecz Arabii Saudyjskiej” pod rządami Gianniego Infantino.
- Były szef FIFA krytykuje przyznanie Arabii Saudyjskiej organizacji Mistrzostw Świata w 2034 roku oraz finansowanie Klubowych Mistrzostw Świata przez saudyjski kapitał.
- Blatter zarzuca Infantino zniszczenie wewnętrznej demokracji w FIFA, gdzie nie ma już miejsca na dyskusję, a kongresy są farsą.
Futbol sprzedany! Blatter grzmi i uderza w Infantino
Sepp Blatter, który stał na czele FIFA w latach 1998-2016, bez ogródek atakuje obecną politykę federacji.
„Straciliśmy futbol na rzecz Arabii Saudyjskiej. Zaoferowaliśmy go, a oni go wzięli” – powiedział 88-latek w rozmowie z „RTL/ntv”. Co więcej, Blatter jest zdumiony brakiem jakiejkolwiek reakcji wewnątrz samej organizacji. „Co zdumiewające, w FIFA nie ma przeciwko temu żadnej opozycji” – dodał, malując obraz organizacji, która bez sprzeciwu poddaje się nowej sile.
Trudno zaprzeczyć faktom, które przytacza. FIFA utrzymuje bardzo bliskie relacje z pustynnym królestwem, które w grudniu zeszłego roku, jako jedyny kandydat, otrzymało prawo do organizacji Mistrzostw Świata w 2034 roku. To jednak nie wszystko. Saudyjski państwowy fundusz inwestycyjny (PIF) był jednym z głównych sponsorów nowych, rozbudowanych Klubowych Mistrzostw Świata, w których rywalizują aż 32 drużyny.

Za dużo grania, za mało myślenia? Były szef FIFA nie zostawia suchej nitki
Zdaniem Blattera problem leży nie tylko we wpływach finansowych, ale także w samej wizji rozwoju dyscypliny. Jego zdaniem mamy do czynienia z niebezpiecznym przesytem. „Jest za dużo futbolu” – stwierdził. Wskazuje, że cierpią na tym sami zawodnicy, którzy nie mają czasu na odpoczynek, a w medialnej karuzeli wciąż kręcą się te same nazwiska i te same kluby. „Muszą odpocząć” – apeluje.
Szwajcar wytknął też organizatorom skandaliczne warunki, w jakich przyszło grać piłkarzom w USA, gdzie mecze odbywały się w ekstremalnie wysokich temperaturach. Nazwał to wprost: „niezdrowe i bezczelne”.
Były prezydent FIFA zaatakował również styl zarządzania wprowadzony przez Infantino. Według niego w organizacji nie ma już miejsca na żadną merytoryczną debatę.
„Dzisiaj na kongresie nikt już nie dyskutuje” – powiedział, wspominając, że za jego kadencji było inaczej. „Teraz wszystko odbywa się elektronicznie i nikt nic nie mówi, można nawet spóźnić się sześć godzin na kongres”.
To bezpośrednia aluzja do głośnego incydentu z maja, kiedy Infantino, po podróży z Donaldem Trumpem na Bliski Wschód, spóźnił się o kilka godzin na oficjalne rozpoczęcie zgromadzenia w Asunción w Paragwaju.
