Eksperci nie mają wątpliwości: jeśli Max Verstappen zdecyduje się na opuszczenie Red Bulla w obliczu nadchodzących zmian regulaminowych, Laurent Mekies natychmiast wykona telefon do Charlesa Leclerca.

Verstappen odejdzie? Red Bull szykuje się na taki scenariusz
Dziennikarz Tom Clarkson w podcaście „F1 Nation” wskazał na scenariusz, w którym Max Verstappen mógłby opuścić ekipę z Milton Keynes, jeśli uzna, że musi zmienić otoczenie, aby realizować swoje cele. Holender, który w minionej kampanii przegrał walkę o piąty tytuł z rzędu z Lando Norrisem o zaledwie dwa punkty, nie planuje bowiem ścigać się w Formule 1 w nieskończoność.
Zdaniem Clarksona naturalnym następcą Verstappena byłby Charles Leclerc. Monakijczyk w minionym sezonie wyraźnie pokonał swojego nowego partnera zespołowego, siedmiokrotnego mistrza świata Lewisa Hamiltona, budując nad nim znaczną przewagę w klasyfikacji.
„Jeśli Max odejdzie, myślę, że Laurent Mekies bardzo szybko chwyci za telefon do Charlesa Leclerca” – stwierdził Clarkson w rozmowie z Jolyonem Palmerem i Jamesem Hinchcliffe’em.
Dziennikarz przypomniał, że Mekies i Leclerc współpracowali już ze sobą w Ferrari. Clarkson podkreślił również wyższość Leclerca nad Hamiltonem.
„Wystarczy spojrzeć na różnicę między nim a Lewisem Hamiltonem w tej chwili, to nadzwyczajne”.
Nowe rozdanie i presja w Ferrari
Red Bull Racing przystępuje do nowej ery z dostawcą jednostek napędowych Ford oraz nowym szefem zespołu, Laurentem Mekiesem. Co istotne, po raz pierwszy przy wdrażaniu nowego zestawu przepisów nad pracami zakulisowymi nie czuwał Christian Horner. Sytuacja w stawce pozostaje otwarta – nowe regulacje na 2026 rok mogą sprawić, że każdy z 11 zespołów w padoku wysunie się na prowadzenie, podobnie jak innowacyjny podwójny dyfuzor dał przewagę Brawn GP w 2009 roku.
Dla Charlesa Leclerca nadchodzący czas to moment próby. Mimo trudnej kampanii zakończonej siedmioma miejscami na podium, Monakijczyk jest kierowcą, który spędził w Ferrari najwięcej sezonów bez zwycięstwa, co stanowi niepokojącą statystykę dla szefa Scuderii, Freda Vasseura. Sam kierowca po Grand Prix Abu Zabi nie ukrywał rozczarowania minionym rokiem, ale zaznaczył, że zespół jest zmotywowany.
„Teraz albo nigdy, więc naprawdę mam nadzieję, że rozpoczniemy tę nową erę właściwą nogą, ponieważ jest to ważne dla kolejnych czterech lat” – powiedział Leclerc w rozmowie z prasą. Jego zdaniem układ sił w nowej erze Formuły 1 wyklaruje się dość szybko: „Może nie w pierwszych trzech, czterech wyścigach, ale do szóstego, siódmego wyścigu myślę, że będziemy mieli dobre pojęcie o tym, które zespoły będą dominować przez kolejne cztery lata”.

