Boks zawodowy w ostatnich latach widział już kilka spektakularnych powrotów legend. Do ringu wracali m.in. Manny Pacquiao czy Mike Tyson, a teraz do ich grona dołącza kolejny mistrz z przeszłości – James DeGale.

DeGale spróbuje sił w gołych pięściach
Jak ogłoszono, były mistrz świata w wadze superśredniej wystąpi na gali BKFC 81 w Manchesterze, która odbędzie się 27 września. Brytyjczyk zmierzy się tam z Australijczykiem Mattem Floydem, co będzie jego pierwszym pojedynkiem od lutego 2019 roku.
Od złota olimpijskiego do mistrzowskich pasów
James DeGale zapisał się w historii boksu już w 2008 roku, zdobywając złoty medal olimpijski w Pekinie. Siedem lat później sięgnął po pas IBF w wadze superśredniej, pokonując Andre Dirrella. W swojej karierze był dwukrotnym mistrzem świata w tej kategorii.
W grudniu 2017 roku sensacyjnie stracił pas na rzecz Caleba Truaxa, jednak zaledwie cztery miesiące później zrewanżował się Amerykaninowi i odzyskał tytuł. Jego ostatnia walka miała miejsce w lutym 2019 roku – przegrał wówczas z Chrisem Eubankiem Jr i ogłosił zakończenie kariery.
Powroty mistrzów – różne scenariusze
Historia pokazuje, że powroty nie zawsze kończą się sukcesem. 46-letni Pacquiao potrafił jeszcze stawić czoła rywalowi, remisując z Mario Barriosem w lipcu, ale 58-letni Mike Tyson w starciu z Jakiem Paulem wyglądał już tylko jak cień samego siebie.
Czy James DeGale będzie w stanie napisać inną historię? Odpowiedź poznamy już za kilka tygodni, kiedy zadebiutuje w brutalnym świecie bareknuckle boxing.


