Biografia Roberta Lewandowskiego autorstwa Sebastiana Staszewskiego nadal dostarcza sensacyjnych rewelacji. Tym razem polski dziennikarz ujawnia, że sam Joan Laporta przyznał mu w rozmowie, iż odejście Xaviego Hernándeza z ławki trenerskiej FC Barcelony było kluczowe dla uratowania kariery polskiego napastnika w klubie. Relacja między trenerem a gwiazdorem uległa drastycznemu pogorszeniu w drugiej połowie drugiego sezonu wspólnej pracy.

W skrócie:
- Laporta potwierdził Staszewskiemu, że zmiana trenera „uratowała” Lewandowskiego w Barcelonie
- Relacja między Xavim a Lewandowskim pogorszyła się po świetnym pierwszym sezonie zakończonym tytułem i koroną króla strzelców
- Napięcie narastało wraz z pogarszającymi się wynikami zespołu pod koniec drugiej kampanii Xaviego
Paradoks Xaviego – od przekonania do rozczarowania
Ironia tej historii jest naprawdę uderzająca. To właśnie Xavi Hernández był kluczową postacią w przekonaniu Lewandowskiego do transferu do Barcelony. Gdy polski napastnik zastanawiał się nad ofertą katalońskiego klubu, to wizja pracy z legendarnym pomocnikiem była tym elementem, który przechylił szalę. „Tak, to jest trener, z którym chcę pracować.” – te słowa Lewandowskiego doskonale oddają entuzjazm, z jakim witał współpracę z Xavim.
Pierwszy sezon przyniósł wszystko, o czym można było marzyć. Tytuł mistrza Hiszpanii i korona króla strzelców La Liga – lepszego debiutu w nowych barwach trudno sobie wyobrazić. Barcelona wróciła na szczyt, a Lewandowski udowodnił, że jest jednym z najlepszych napastników na świecie, niezależnie od ligi. Wszystko wskazywało na początek pięknej przyjaźni sportowej.
Kiedy marzenie zmienia się w koszmar
Sebastian Staszewski w rozmowie z 'AS’ nie pozostawia złudzeń – druga połowa drugiego sezonu to był okres, w którym relacja między trenerem a zawodnikiem zaczęła pękać w szwach. Autor biografii ujawnia: „Xavi miał już dość narzekań, a Robert był sfrustrowany sezonem i wynikami drużyny.„. To zdanie doskonale oddaje dynamikę konfliktu – z jednej strony trener zmęczony narzekaniami, z drugiej frustracja gwiazdora wynikająca z pogarszających się wyników i stylu gry zespołu.
Napięcie narastało stopniowo, ale systematycznie. Vestuario, czyli szatnia Barcelony, stawała się coraz bardziej napięta. Lewandowski, przyzwyczajony do walki o wszystkie trofea w Bayernie, z trudem akceptował spadek formy zespołu. Xavi z kolei, zmagając się z presją i ograniczeniami finansowymi klubu, nie miał cierpliwości do gwiazd oczekujących natychmiastowej poprawy sytuacji.
Laporta przyznaje – zmiana była konieczna
Najbardziej szokującym elementem rewelacji Staszewskiego jest przyznanie Joan Laporty, że zmiana na stanowisku trenera była kluczowa dla uratowania Lewandowskiego. Prezydent Barcelony, znany z dyplomatycznego podejścia do spraw wewnętrznych klubu, najwyraźniej w rozmowie z biografem polskiego napastnika był szczery i bezpośredni.
Ta deklaracja rzuca nowe światło na decyzję o rozstaniu z Xavim. Wcześniej mówiło się głównie o ogólnym spadku wyników i braku postępów w grze zespołu. Teraz wiemy, że jednym z istotnych czynników było właśnie uratowanie kariery i nastawienia jednego z najważniejszych zawodników w kadrze. Hansi Flick, który przejął stery po Xavim, szybko odbudował relację z polskim napastnikiem, z którym przecież pracował już wcześniej w Bayernie Monachium.
Kontrast między pierwszym a drugim rokiem współpracy Xaviego z Lewandowskim pokazuje, jak kruche mogą być relacje w zawodowym futbolu. Od wzajemnego zachwytu i sukcesów po wzajemną frustrację i napięcie – wszystko w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy. Dla Barcelony kluczowe było zachowanie Lewandowskiego w składzie i przywrócenie mu pewności siebie, co według Laporty udało się osiągnąć właśnie dzięki zmianie szkoleniowca.
