Dokładnie osiem lat temu, 16 sierpnia 2017 roku, Real Madryt zgarnął dziesiąty w swojej historii Superpuchar Hiszpanii, demolując Barcelonę w dwumeczu finałowym. Królewscy zwyciężyli z łącznym wynikiem 5-1, a mecze te na zawsze zapisały się w historii hiszpańskiego futbolu. Szczególnie imponująca była wygrana 3-1 na wrogim terenie Camp Nou, gdzie „Los Blancos” pokazali swoją dominację nad odwiecznym rywalem.

W skrócie:
- Real Madryt wygrał dwumecz z Barceloną 5-1 (3-1 na Camp Nou, 2-0 na Santiago Bernabéu)
- Marco Asensio został bohaterem dwumeczu, strzelając dwa spektakularne gole z dystansu
- Był to dziesiąty Superpuchar Hiszpanii w historii Realu Madryt
Spektakularny popis siły na Camp Nou
Kiedy Real Madryt wjeżdżał na Camp Nou 13 sierpnia 2017 roku, nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Barcelona u siebie była zawsze groźna, a jednak to Królewscy zagrali mecz życia. Piqué rozpoczął festiwal bramek, niefortunnie pakując piłkę do własnej siatki w 50. minucie. Co prawda Messi wyrównał z rzutu karnego w 77. minucie, ale radość Katalończyków nie trwała długo.
Dwie minuty później Cristiano Ronaldo wyprowadził Królewskich na prowadzenie, a w końcówce spotkania Marco Asensio dołożył trzeciego gola, popisując się fenomenalnym uderzeniem z dystansu lewą nogą. Portugalczyk, który wszedł z ławki, nie tylko strzelił gola, ale i został wyrzucony z boiska po otrzymaniu drugiej żółtej kartki za symulowanie faulu w polu karnym. Mimo to, Real wywiózł z Katalonii bezcenne zwycięstwo 3-1.
Asensio skradł show na Bernabéu
Trzy dni później, 16 sierpnia, Santiago Bernabéu było świadkiem kolejnego pokazu siły podopiecznych Zinedine’a Zidane’a. Kibice jeszcze dobrze nie zasiedli na swoich miejscach, a już mogli świętować – Marco Asensio, który był objawieniem tamtego sezonu, ponownie popisał się fenomenalnym uderzeniem z dystansu już w 4. minucie meczu.
Barcelona próbowała odrobić straty, ale tego dnia brakowało jej skuteczności. W 39. minucie Karim Benzema podwyższył prowadzenie na 2-0, praktycznie pieczętując zdobycie trofeum. Łączny wynik dwumeczu 5-1 nie pozostawiał żadnych wątpliwości, kto był wtedy lepszą drużyną w Hiszpanii.
To był spektakularny początek sezonu 2017/18 dla Realu Madryt, który pokazał, że mimo odejścia Jamesa Rodrigueza do Bayernu Monachium, zespół nie stracił na jakości. Królewscy udowodnili swoją wyższość nad Barceloną w najbardziej przekonujący sposób, a Marco Asensio, który wtedy miał zaledwie 21 lat, zapowiadał się na jedną z największych gwiazd światowego futbolu.
Ten Superpuchar był zaledwie początkiem wspaniałego sezonu dla Realu, który później sięgnął po trzeci z rzędu triumf w Lidze Mistrzów. Wtedy nikt nie przypuszczał, że w kolejnych latach Asensio nie rozwinie w pełni swojego potencjału, a jego kariera w Madrycie będzie naznaczona kontuzjami. Osiem lat po tamtych wydarzeniach fani Realu wciąż wspominają te mecze jako jedne z najbardziej satysfakcjonujących w historii El Clásico.

