Andy Roddick wyraził głębokie przekonanie o rychłym powrocie Daniiła Miedwiediewa do grona dziesięciu najlepszych tenisistów świata, wskazując na bezprecedensowy kontrast między jego rankingiem a wynikami w turniejach wielkoszlemowych. Zdaniem Amerykanina, minimalna liczba punktów do obrony w nadchodzącym sezonie stawia Rosjanina w uprzywilejowanej pozycji do ataku na najwyższe lokaty.

Wielkoszlemowy kryzys fundamentem sukcesu?
Miniony sezon w wykonaniu Daniiła Miedwiediewa był naznaczony niespotykaną wcześniej w jego karierze niemocą w turniejach najwyższej rangi. Rosjanin, który jeszcze na początku roku zajmował piąte miejsce w światowym rankingu, zanotował fatalną passę w Wielkich Szlemach, wygrywając łącznie zaledwie jeden mecz – w drugiej rundzie Australian Open – oraz odpadając w pierwszych rundach trzech pozostałych imprez tej rangi.
Mimo tak druzgocących rezultatów, 29-latek zdołał zakończyć rok na wysokiej, trzynastej pozycji, co stało się głównym argumentem Andy’ego Roddicka w dyskusji o potencjale zawodnika.
Amerykanin, analizując sytuację w swoim podcaście, nie krył zaskoczenia tą dysproporcją:
„Myślę, że on będzie w pierwszej dziesiątce. On wciąż skończył jako numer 13, a wygrał tylko jeden mecz w Wielkim Szlemie. Jeden wygrany mecz, trzynasta lokata – to może być najwyższy ranking w zestawieniu z bilansem wielkoszlemowym”.
Roddick podkreślił jednocześnie, że chwilowy kryzys nie przekreśla umiejętności Rosjanina, przypominając o jego wcześniejszych sukcesach:
„To nie jest tak, że ten facet nie potrafi grać w turniejach wielkoszlemowych – jeden wygrał, był w trzech czy czterech innych finałach. Myślę, że „Meddy” wróci do top 10 w przyszłym roku. Czuję się bardzo pewny po usłyszeniu tych statystyk wielkoszlemowych”.
Od historycznego lidera do walki o powrót. Optymistyczna prognoza dla Miedwiediewa
Ostatnie miesiące były dla Miedwiediewa okresem dużej niestabilności rankingowej. Po marcowym wypadnięciu z czołowej dziesiątki, co zdarzyło się po raz pierwszy od ponad dwóch lat, zawodnik zdołał na moment odzyskać swoją pozycję, by po Wimbledonie ponownie osunąć się w zestawieniu.
W krytycznym momencie sezonu Rosjanin zajmował osiemnaste miejsce, ocierając się o opuszczenie czołowej dwudziestki rankingu po raz pierwszy od 2018 roku. Sytuację udało się jednak opanować dzięki skutecznym występom w końcówce roku – triumfowi w turnieju w Almatach oraz dotarciu do półfinału Shanghai Masters, co pozwoliło mu ostatecznie awansować o pięć lokat.
Eksperci wskazują, że katastrofalne wyniki wielkoszlemowe z 2025 roku paradoksalnie stają się atutem Miedwiediewa w kontekście sezonu 2026, gdyż niemal całkowity brak punktów do obrony w tych prestiżowych turniejach otwiera przed nim szansę na spektakularne awanse.
Cała sytuacja ma również ciekawy wymiar dziejowy. Gdy w 2022 roku Daniił Miedwiediew po raz pierwszy został liderem światowego rankingu, stał się pierwszym tenisistą spoza grupy „Big Four”, który dokonał tego wyczynu od czasów… Andy’ego Roddicka w 2004 roku.

