Ronnie O’Sullivan wychodzi z inicjatywą, która może odmienić przyszłość snookera w Wielkiej Brytanii. Legendarny snookerzysta, wspierany przez innych członków „Klasy 92” – Johna Higginsa i Marka Williamsa, planuje stworzenie sieci akademii mających na celu wykształcenie nowej generacji brytyjskich talentów.

Najważniejsze informacje:
- O’Sullivan, Higgins i Williams chcą stworzyć sieć akademii w Anglii, Szkocji i Walii
- Plan ma powstrzymać dominację chińskich graczy w snookerze
- Na tegorocznych Mistrzostwach Świata rekordowa liczba zawodników z Chin pokazuje zmianę układu sił
O’Sullivan z misją ratowania snookera w Wielkiej Brytanii
Ronnie O’Sullivan, walczący o swój rekordowy ósmy tytuł mistrza świata, dostrzega rosnące zagrożenie ze strony chińskich zawodników. W tegorocznych Mistrzostwach Świata aż dziesięciu graczy z Chin zakwalifikowało się do turnieju, a sześciu z nich dotarło do ostatniej szesnastki, co wyrównuje poprzedni rekord obecności chińskich graczy w Crucible Theatre.
„Myślę, że musimy stworzyć tu akademie,” podkreśla O’Sullivan. „Chciałbym zobaczyć jedną w Walii, jedną w Szkocji, jedną w Anglii i jedną w Irlandii. Chciałbym zaangażować się w ten projekt, wspierać go, firmować swoim nazwiskiem, wraz z Johnem Higginsem i Markiem Williamsem, a także Kenem Dohertym w Irlandii.”
Chińska rewolucja się powiodła
49-letni O’Sullivan ma świadomość, że dominacja brytyjskich zawodników w snookerze powoli dobiega końca. Obecnie tylko dwóch brytyjskich graczy poniżej 30 roku życia znajduje się w światowej top 50, podczas gdy Chiny mogą pochwalić się aż dziesięcioma reprezentantami, z których wielu ma już na koncie znaczące zwycięstwa turniejowe.
O’Sullivan, który jutro zmierzy się w 1/8 finału z 27-letnim Pangiem Junxu, doskonale rozumie mechanizmy chińskiego sukcesu.
„Widziałem, co robią w Chinach, widziałem, co robią biegacze w Kenii – najwyższy czas, żebyśmy zrobili coś w tym kraju, aby dać dzieciakom szansę,” mówi pięciokrotny mistrz świata.
Realistyczna wizja przyszłości
Według O’Sullivana plan nie wymaga gigantycznych nakładów finansowych. „Tak naprawdę nie mówimy o milionach funtów, mówimy o może kilkuset tysiącach. Wystarczy opłacić czynsz, może dziesięć stołów, ładny budynek, gdzie masz wystarczająco dużo miejsca, i zatrudnić kilku trenerów.”
Projekt ma być długofalową inwestycją w przyszłość brytyjskiego snookera. „Może to zająć dziesięć, piętnaście, dwadzieścia lat, ale myślę, że możemy to zrobić. Musimy tylko w jakiś sposób znaleźć finansowanie,” dodaje.
O’Sullivan, który prowadzi już własną akademię w Arabii Saudyjskiej, chce pozostawić trwałe dziedzictwo również w swoim rodzinnym kraju. W obliczu zamykania klubów snookerowych w alarmującym tempie w ciągu ostatnich dwóch dekad, inicjatywa ta może być ostatnią szansą na powstrzymanie odpływu brytyjskich talentów z tego sportu.
WPBSA, organ zarządzający sportem, od lat naciska na uznanie snookera za dyscyplinę olimpijską, co otworzyłoby lepszy dostęp do finansowania w Wielkiej Brytanii. Na razie O’Sullivan i jego legendarni koledzy biorą sprawy w swoje ręce, próbując ocalić przyszłość brytyjskiego snookera.
