Widzew Łódź przeprowadził latem prawdziwą rewolucję kadrową, sprowadzając aż 14 nowych zawodników. W rozmowie z TVP Sport dyrektor sportowy klubu Mindaugas Nikolicius ujawnił szczegóły transferowej strategii i kulisy wydania 7 milionów euro. Mimo imponujących wzmocnień, początek sezonu nie jest dla łodzian wymarzony.

W skrócie:
- Widzew Łódź zrealizował w 100% swoje cele transferowe, przeprowadzając łącznie 36 transakcji
- Klub wydał około 7 milionów euro na wzmocnienia, co czyni go jednym z największych graczy na rynku transferowym
- Dyrektor sportowy klubu cieszy się z zakończenia intensywnego okresu transferowego i liczy na poprawę wyników
Widzew zaszalał na rynku transferowym
Letnie okienko transferowe w Widzewie Łódź można śmiało nazwać przełomowym. Klub z al. Piłsudskiego sprowadził aż 14 nowych zawodników, inwestując kwotę około 7 milionów euro. Dyrektor sportowy klubu, Mindaugas Nikolicius, nie ukrywa zadowolenia z przeprowadzonych ruchów transferowych.
„Mogę powiedzieć, że w stu procentach zrealizowaliśmy nasze cele. Zrobiliśmy dokładnie wszystko to, na czym nam zależało. Wymagało to od nas wiele pracy i było bardzo trudne. Przeprowadziliśmy łącznie 36 transakcji, sprowadziliśmy 14 nowych zawodników, przedłużyliśmy niektóre kontrakty” – wylicza Litwin.
Nikolicius przyznaje, że nie było to łatwe zadanie. „Było niezwykle intensywnie, ale 'na papierze’ wszystko wygląda bardzo optymistycznie i dobrze. Sprowadziliśmy kilku interesujących, nie tylko jak na polskie warunki piłkarzy. Teraz chodzi o to, żeby dobrze wyglądali na boisku i tworzyli drużynę” – dodaje dyrektor sportowy.
Miliony na transfery to nie wszystko
Nikolicius potwierdził, że kwota 7 milionów euro, o której mówi się w mediach, jest zbliżona do rzeczywistej. Jednocześnie podkreślił, że same pieniądze nie gwarantują sukcesu.
„Gdyby piłka była tylko biznesem, to miejsca na podium zawsze zajmowaliby ci, którzy wydają najwięcej. Tak się jednak nie dzieje. Nie mogę ci teraz powiedzieć, że Widzew będzie w TOP3, ponieważ zapłacił siedem milionów euro za nowych zawodników” – zaznacza Litwin.
Dyrektor sportowy Widzewa jest wdzięczny właścicielom klubu za zaufanie i wsparcie. „Chciałbym bardzo podziękować naszemu właścicielowi oraz prezesom. Na każdym kroku czułem ich wsparcie i ogromne zaufanie. Codzienna komunikacja z Robertem Dobrzyckim i Michałem Rydzem jest świetna. Cała społeczność Widzewa spisała się w ostatnich miesiącach bardzo dobrze” – podkreśla.
Czas na wyniki na boisku
Po intensywnym okresie transferowym, w Widzewie przychodzi czas na skupienie się na sportowych wynikach. Nikolicius nie ukrywa, że początek sezonu nie jest idealny, ale wierzy w potencjał zespołu.
„Cieszę się, że ten intensywny czas jest już za nami. Mieliśmy wyjątkowo dużo pracy, od pierwszego do ostatniego dnia. Teraz musimy skupić się na rzeczach najważniejszych, czyli meczach i przede wszystkim regularnym zdobywaniu punktów” – mówi dyrektor sportowy.
Nikolicius widzi rozwój nie tylko w Widzewie, ale i w całej Ekstraklasie, którą określa mianem „małej Bundesligi”. Litwin wierzy, że inwestycje poczynione przez klub zaprocentują w przyszłości, choć zdaje sobie sprawę, że budowanie silnego zespołu to proces wymagający czasu.
„Czasami nie ze wszystkim było idealnie, ale w piłce nigdy tak nie jest. Liczy się końcowy efekt i w tym momencie mogę powiedzieć, że jesteśmy zadowoleni z dotychczasowych działań” – podsumowuje Mindaugas Nikolicius.
Źródło: TVP Sport

