Real Madryt wkroczył w nową erę pod wodzą Xabiego Alonso, który przejął stery po Carlo Ancelottim. Choć nowy trener zdecydował się zatrzymać wszystkich członków składu, rzeczywistość pokazuje, że niektórzy zawodnicy nie cieszą się już takim zaufaniem, jakim darzył ich poprzedni szkoleniowiec. Grono pięciu piłkarzy, którzy w erze Ancelottiego stanowili ważne ogniwa zespołu, obecnie znajduje się na marginesie.

W skrócie:
- Xabi Alonso odstawia na boczny tor pięciu piłkarzy: Asencio, Ferlanda Mendy’ego, Daniego Ceballosa, Davida Alabę oraz Andriya Lunina
- Nowy trener „Królewskich” stawia przede wszystkim na meritokrację, intensywność i wyższy poziom fizyczny
- Największym przegranym tej rewolucji wydaje się być Ferland Mendy, którego problemy zdrowotne pogłębiły jego spadek w hierarchii
Rewolucja Alonso przekreśla legendy Ancelottiego
Objęcie sterów w tak utytułowanym klubie jak Real Madryt zawsze wiąże się z trudnymi decyzjami personalnymi. Xabi Alonso, wprowadzając własną filozofię do zespołu, wyraźnie zmienił hierarchię w szatni. Podstawą jego projektu jest meritokracja, intensywność oraz zdecydowanie wyższy poziom fizyczny niż ten, który wystarczał za kadencji włoskiego szkoleniowca. Te zmiany w podejściu sprawiły, że pięciu zawodników, którzy byli filarami w systemie Ancelottiego, znalazło się na marginesie zespołu.
Ferland Mendy, Dani Ceballos, David Alaba oraz Andriy Lunin – te nazwiska symbolizują zmianę pokoleniową i przesunięcia w hierarchii zaufania w białym klubie. Zawodnicy, którzy jeszcze niedawno regularnie wychodzili w podstawowym składzie w najważniejszych meczach sezonu, teraz muszą zadowolić się rolą rezerwowych lub nawet obserwowaniem kolegów z trybun.
Przypadek Mendy’ego i czterech innych ofiar zmian
Sytuacja Ferlanda Mendy’ego jest szczególnie trudna. Francuski obrońca zmaga się z przewlekłymi problemami zdrowotnymi, a jego częste kontuzje sprawiły, że inni zawodnicy, tacy jak Fran García czy Álvaro Carreras, wyprzedzili go w rotacji. Mendy, który był podstawowym lewym obrońcą Realu za czasów Ancelottiego, obecnie walczy nie tylko o miejsce w składzie, ale również o powrót do pełni zdrowia.
Podobne problemy ma David Alaba, którego pozycja również znacząco osłabła w nowej rzeczywistości. Austriak, ceniony przez Ancelottiego za uniwersalność i doświadczenie, w wizji Alonso ustępuje miejsca młodszym, bardziej dynamicznym zawodnikom. Dani Ceballos, który z trudem walczył o minuty nawet za poprzedniego trenera, teraz praktycznie zniknął z radarów nowego szkoleniowca.
Raul Asencio i Lunin dopełniają listę „odstawionych” przez Alonso. Hiszpański obrońca, mimo momentów błysku i młodego jeszcze wieku, nie przekonał baskijskiego trenera do swoich umiejętności i kluby z Turcji już sondują jego pozyskanie w zimowym oknie transferowym. Z kolei ukraiński bramkarz, który miał być alternatywą dla Courtoisa, nie sprostał oczekiwaniom i obecnie jest tylko trzecim wyborem szkoleniowca.
Nowe standardy i koniec świętych krów
Xabi Alonso jasno zaznacza, że w jego projekcie nie ma miejsca na nazwiska i historyczne zasługi. Liczy się obecna forma, zaangażowanie oraz gotowość do realizacji nowej wizji gry. Dawne hierarchie zostały zatarte, a zawodnicy, którzy wcześniej mogli liczyć na taryfę ulgową ze względu na swój status, teraz muszą udowadniać swoją wartość na każdym treningu.
Ta zmiana podejścia może być bolesna dla niektórych piłkarzy, ale jednocześnie otwiera drzwi dla młodszych zawodników, gotowych sprostać wymaganiom nowego szkoleniowca. Real Madryt, jak każdy wielki klub, przechodzi przez proces odnowy, a decyzje Alonso wyraźnie wskazują kierunek, w którym zespół będzie podążał w najbliższych latach.
Dla pięciu wspomnianych piłkarzy oznacza to trudny okres, w którym będą musieli albo dostosować się do nowych wymagań i odzyskać zaufanie trenera, albo rozważyć zmianę barw klubowych. Jedno jest pewne – w Realu Madryta pod wodzą Xabiego Alonso nie ma miejsca dla zawodników, którzy nie są gotowi dać z siebie wszystkiego, niezależnie od nazwiska na koszulce.


Ehh. To nie jest Marco Asensio, tylko Raul Asencio. Asensio owszem jest skrzydłowym, ale on odszedł od Realu dawno temu. Asencio natomiast to środkowy obrońca, który w ubiegłym sezonie przebił się do pierwszego składu, pomimo że zaczynał jako gracz Realu Castilla, czyli rezerw.
A bandyta Ridiger jest ok ?
Powinien być sądzony za próbę okaleczenia sędziego.
To jest idiota.
Kiedyś kogoś zabije.