Ekstraklasa szykuje się do rewolucji w kalendarzu rozgrywek. Sezon 2026/27 przyniesie szereg zmian, które mają pomóc polskim klubom w walce o wyższe miejsce w rankingu UEFA. Nowy terminarz, późniejszy start i aż pięć drużyn w europejskich pucharach, to dopiero początek tego, co czeka kibiców i kluby.

W skrócie:
- Sezon 2026/27 rozpocznie się tydzień później niż zwykle, jesienią rozegrane zostanie 18 kolejek
- Zamiast trzech przerw reprezentacyjnych będą tylko dwie, w tym jedna długa na przełomie września i października
- Pięć polskich drużyn zagra w eliminacjach europejskich pucharów, co daje szansę na poprawę pozycji w rankingu UEFA
Mistrzostwa świata wymuszają zmiany w kalendarzu
Przyszłoroczny mundial w USA, Kanadzie i Meksyku to nie tylko święto futbolu, ale także spory ból głowy dla organizatorów lig krajowych. Ekstraklasa musi dostosować swój kalendarz do nowych realiów, a zmiany będą odczuwalne już od pierwszej kolejki.
Nowy sezon rozpoczniemy tydzień później niż standardowo. Jesienią rozegramy prawdopodobnie 18 kolejek, co jest rozwiązaniem dobrze znanym z sezonów, które kończą się bez finałowej imprezy rangi mistrzostw Europy czy świata, powiedział dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA Marcin Stefański w rozmowie z PAP.
To jednak nie jedyna nowość. FIFA radykalnie przebudowała swój kalendarz, co bezpośrednio wpływa na rozgrywki klubowe. Natomiast w samym terminarzu pojawią się dwie istotne nowości, wynikające z radykalnych zmian w kalendarzu FIFA. Do tej pory jesienią funkcjonowały trzy przerwy reprezentacyjne, we wrześniu, październiku i listopadzie. Od 2026 roku będą tylko dwie, w tym jedna długa na przełomie września i października, podczas której z ligowego kalendarza wypadną aż dwa weekendy, dodał Stefański.
Późniejszy start sezonu oznacza też, że ewentualne przełożone mecze z jesieni najprawdopodobniej zostałyby rozegrane dopiero na wiosnę. To może komplikować sytuację klubom walczącym o najwyższe cele, ale z drugiej strony daje więcej czasu na przygotowania.
Pięć drużyn w pucharach, szansa czy wyzwanie?
Największą zmianą będzie udział aż pięciu polskich zespołów w eliminacjach do europejskich rozgrywek. Dla wielu może to brzmieć jak logistyczny koszmar, ale władze Ekstraklasy patrzą na to zupełnie inaczej.
To nie jest problem, lecz powód do radości. Udział pięciu polskich zespołów w europejskich pucharach, przy późniejszym starcie w kwalifikacjach, to realna szansa na poprawę naszej pozycji w rankingu UEFA, a naszym zadaniem jest stworzyć klubom jak najlepsze warunki, by mogły ten potencjał wykorzystać, mówi Stefański.
Optymizm dyrektora operacyjnego ma swoje uzasadnienie. Polska walczy obecnie o utrzymanie się na 11-12. miejscu w rankingu UEFA, co w przyszłości mogłoby oznaczać jeszcze późniejszy start rozgrywek oraz więcej zagwarantowanych miejsc w europejskich pucharach. W takim scenariuszu mistrz Polski i zdobywca Pucharu Polski rozpoczynaliby rywalizację dopiero od czwartej rundy kwalifikacyjnej.
Model rozgrywek bez większych rewolucji
Jeśli chodzi o sam rozkład meczów w tygodniu, Ekstraklasa pozostanie przy sprawdzonym modelu. Wzorem lat ubiegłych, dwa mecze będą rozgrywane w piątek, po trzy w sobotę i niedzielę, a jeden w poniedziałek.
Założenia na kolejny sezon będą zbliżone do obecnych, natomiast zakładamy większą elastyczność. Dużo zależy od tego, ile zespołów Ekstraklasy będzie reprezentować Polskę w fazie ligowej europejskich pucharów. Na kształt kolejek wpływa również Puchar Polski, w terminach okołopucharowych zdarzały się kolejki bez meczu w poniedziałek lub tylko z jednym w piątek. Ten model się sprawdził i pozostaje jedną z opcji, powiedział Stefański.
Większa elastyczność to kluczowe słowo. W sezonie, w którym pięć drużyn będzie grało w europejskich pucharach, a kalendarz FIFA narzuca nowe reguły, sztywne trzymanie się jednego schematu mogłoby przynieść więcej szkody niż pożytku.
Naszym celem jest walka o jak najwyższe miejsce w rankingu UEFA. Gdyby udało się utrzymać 11-12. pozycję do końca sezonu, oznaczałoby to w przyszłości późniejszy start rozgrywek ligowych oraz więcej zagwarantowanych miejsc w europejskich pucharach. W takim wariancie mistrz Polski i zdobywca Pucharu Polski rozpoczynaliby rywalizację dopiero od czwartej rundy kwalifikacyjnej, co znacząco zmniejszałoby obciążenie kalendarza na starcie sezonu, podkreślił dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA.
