Australijska federacja piłkarska ogłosiła decyzję, która wstrząsnęła światem futbolu na antypodach. Czterech zawodników zostało zdyskwalifikowanych za udział w aferze korupcyjnej związanej z ustawianiem meczów. Wśród ukaranych znalazł się nawet reprezentant Nowej Zelandii, co tylko potęguje skalę skandalu.

W skrócie:
- Clayton Lewis i Kearyn Baccus, byli gracze Macarthur FC, otrzymali pięcioletnie zakazy występów, które mogą zostać skrócone do czterech lat przy spełnieniu określonych warunków
- Japońscy piłkarze Riku Danzaki i Yuta Hirayama zostali ukarani jeszcze surowiej, siedmioletnimi zakazami obowiązującymi od 1 lipca 2025 roku
- Wszyscy ukarani zawodnicy zostali wykluczeni ze wszelkich działań związanych z piłką nożną
Gdy gwiazdy padają, reputacja kruszy się w pył
Football Federation Australia nie zostawiła suchej nitki na czwórce zawodników zamieszanych w aferę korupcyjną. Clayton Lewis, międzynarodowy reprezentant Nowej Zelandii, oraz jego były klubowy kolega Kearyn Baccus z Macarthur FC, otrzymali pięcioletnie dyskwalifikacje. Co ciekawe, kary zaczęły obowiązywać już 17 maja, kiedy to nałożono na nich tymczasowe zawieszenia.
Federacja przewidziała jednak pewną furtkę dla skruszonych graczy. Jeśli Lewis i Baccus wykonają 200 godzin nieodpłatnej pracy społecznej związanej z piłką nożną w ramach programów edukacyjnych i promujących uczciwość, ich zakazy zostaną skrócone o rok. W takim scenariuszu wróciliby do gry już w maju 2028 roku. To swoista szansa na rehabilitację, choć pięć lat to i tak wyrok, który może zakończyć kariery wielu zawodników.
Japończycy zapłacą najwyższą cenę
Jeszcze gorzej mają Riku Danzaki i Yuta Hirayama. Obaj Japończycy zostali wykluczeni ze wszelkich działań piłkarskich na siedem długich lat. Ich kary wejdą w życie 1 lipca 2025 roku, co oznacza, że do futbolu mogliby wrócić dopiero w 2032 roku. W przypadku zawodników w wieku szczytowej formy sportowej to praktycznie koniec marzeń o profesjonalnej karierze.
Federacja nie ujawniła szczegółów dotyczących konkretnych meczów, które miały być ustawione, ani kwot, jakie mogły być zaangażowane w proceder. Wiadomo jedynie, że sprawa była na tyle poważna, że zdecydowano się na jedne z najsurowszych kar w historii australijskiego futbolu. Siedem lat to wyrok, który nie pozostawia złudzeń, federacja chce wysłać jasny sygnał, że korupcja nie będzie tolerowana pod żadnym pozorem.
Afera ta rzuca cień na australijską ligę w momencie, gdy ta stara się budować swoją pozycję na arenie międzynarodowej. Dla kibiców Macarthur FC to szczególnie bolesny cios, ich klub został bezpośrednio powiązany ze skandalem. Pozostaje pytanie, czy to koniec afery, czy tylko wierzchołek góry lodowej.
