Pierwsze mecze eliminacji do Mistrzostw Świata 2026 przyniosły serię bolesnych kontuzji wśród gwiazd europejskiej piłki. Fenomen nazywany „wirusem FIFA” znów dał o sobie znać, pozbawiając czołowe kluby kluczowych zawodników na ważne spotkania. Manchester City, PSG, Barcelona czy Chelsea to tylko niektóre z poszkodowanych drużyn, które teraz muszą radzić sobie bez swoich liderów.

W skrócie:
- Kilkunastu czołowych zawodników doznało urazów podczas ostatniego zgrupowania reprezentacji, najpoważniejsze kontuzje dotknęły Dembélé, Essugo i Osimhena
- Manchester City stracił aż 13 zawodników, w tym niedawno pozyskanego Marmoush, co poważnie osłabi drużynę przed derbami z Manchesterem United
- Reprezentacyjna przerwa we wrześniu wywołała falę krytyki klubów, które tracą kluczowych graczy na ważne spotkania, w tym mecze Ligi Mistrzów
Kluby bezsilne wobec reprezentacyjnego koszmaru
Kalendarz piłkarski staje się coraz bardziej napięty, a przerwy na mecze reprezentacji to prawdziwa ruletka dla klubów. Tym razem los okazał się szczególnie okrutny dla Manchesteru City. Pep Guardiola musi radzić sobie z brakiem aż 13 zawodników, co stawia mistrza Anglii w trudnej sytuacji przed nadchodzącymi derbami Manchesteru. Ostatnim, który dołączył do listy kontuzjowanych, jest Omar Marmoush. Egipcjanin doznał urazu w meczu przeciwko Burkina Faso i na pewno nie wystąpi w niedzielnym hicie Premier League.
Nie lepiej wygląda sytuacja w PSG, gdzie Luis Enrique nie będzie mógł skorzystać z Ousmane’a Dembélé w nadchodzących meczach Ligi Mistrzów przeciwko Atalancie i Barcelonie. Francuzi są wściekli z powodu kontuzji swojej gwiazdy, a także urazu Désiré Doué, który również ucierpiał podczas zgrupowania.
Prawdziwym dramatem zakończyła się przerwa reprezentacyjna dla Dário Essugo z Chelsea. Portugalski pomocnik, występujący w kadrze U-21, przeszedł operację i nie zagra już w tym sezonie. Jego powrót na boisko planowany jest dopiero na 2026 rok.
Hiszpańskie kluby również poszkodowane
„Wirus FIFA” nie oszczędził także klubów z La Liga. Athletic Bilbao z niepokojem śledzi stan zdrowia Nico Williamsa, który doznał urazu w meczu Hiszpanii z Bułgarią. Barcelona musi martwić się o Frenkiego de Jonga, który pogorszył swój stan fizyczny podczas zgrupowania holenderskiej kadry. Pomocnik zmaga się z „minimalnym urazem mięśnia zasłaniającego zewnętrznego prawej nogi”.
Również Atlético Madryt może mieć problemy. Thiago Almada nie zagrał w meczu Argentyny z Ekwadorem z powodu drobnego urazu, a jego występ w najbliższych spotkaniach klubowych stoi pod znakiem zapytania.
Sytuacja Victora Osimhena wygląda jeszcze poważniej. Napastnik Galatasaray skręcił kolano podczas meczu reprezentacji Nigerii i w Stambule nie ma zbyt wielkiego optymizmu co do szybkiego powrotu gwiazdy na boisko.
Narastający konflikt na linii kluby-federacje
Problem kontuzji podczas przerw reprezentacyjnych nie jest nowy, ale z każdym sezonem narasta krytyka wobec tego systemu. Kluby płacą astronomiczne pensje zawodnikom, którzy następnie doznają urazów podczas meczów reprezentacji, co prowadzi do narastającej frustracji wśród działaczy i trenerów.
Szczególnie irytujące dla klubów jest to, że kontuzje często zdarzają się tuż przed kluczowymi meczami w rozgrywkach ligowych czy europejskich pucharach. Manchester City i PSG to najlepsze przykłady drużyn, które poniosą bezpośrednie konsekwencje ostatniego „wirusa FIFA” w nadchodzących prestiżowych spotkaniach.
Choć FIFA i UEFA regularnie dostosowują kalendarz rozgrywek, problem zdaje się narastać zamiast maleć. Zwiększająca się liczba meczów w sezonie oraz coraz mniejsze przerwy regeneracyjne tylko potęgują ryzyko urazów wśród najbardziej obciążonych zawodników.

