LeBron James ponownie zabrał głos w sprawie swojej sportowej przyszłości. Gwiazdor Los Angeles Lakers, który w grudniu skończy 41 lat, potwierdził, że wystąpi w sezonie 2025-26, co będzie jego 23. kampanią w NBA. Spekulacje na temat jego emerytury nie ustają, a sam zainteresowany przyznaje, że moment zakończenia kariery jest już niedaleko.

W skrócie:
- LeBron potwierdził, że zagra w nadchodzącym sezonie, ale nie zdradził, czy będzie to jego ostatni rok w NBA
- Po raz pierwszy w karierze „Król” wchodzi w ostatni rok kontraktu bez przedłużenia na horyzoncie
- W nadchodzącym sezonie James może pobić rekord Roberta Parisha pod względem liczby rozegranych meczów w historii NBA
„Emerytura jest blisko, ale jeszcze nie teraz”
Jedna z najczęściej zadawanych obecnie pytań w NBA dotyczy momentu, w którym LeBron James zdecyduje się zakończyć karierę. Choć wiadomo już, że zobaczymy go w sezonie 2025-26, nikt nie ma pewności, czy będzie to jego ostatni taniec na parkietach najlepszej koszykarskiej ligi świata. Sam zainteresowany nie potwierdza, ale też nie zaprzecza takim spekulacjom.
„Emerytura jest blisko. Jest blisko. Ale jeszcze nie nadeszła” – powiedział krótko James w rozmowie z portalem Complex. Co ciekawe, będzie to pierwszy raz w jego długiej karierze, gdy będzie rozgrywał ostatni rok kontraktu bez podpisanego przedłużenia. Skorzystał z opcji zawodniczej wartej ponad 50 milionów dolarów, ale nie zdecydował się na negocjacje dłuższej umowy. To może sugerować, że rzeczywiście zbliża się do końca swojej przygody w NBA.
Sam LeBron żartuje z długowieczności swojej kariery: „Nie zamierzam grać kolejnych 23 lat. Ani nawet dziesięciu” – komentuje z uśmiechem, wskazując na oczywisty fakt, że nawet jego wyjątkowa wytrzymałość ma swoje granice.
Nieustająca dominacja mimo upływu lat
Mimo wieku, który w sporcie zawodowym uważa się za mocno zaawansowany, James wciąż prezentuje poziom, którego mogą mu pozazdrościć znacznie młodsi zawodnicy. W poprzednim sezonie notował średnio 24,4 punktu, 7,8 zbiórki i 8,2 asysty na mecz. Te statystyki pozwoliły mu na wybór do drugiej piątki sezonu NBA oraz powołanie do meczu gwiazd.
Eksperci zgodnie twierdzą, że mówimy o zawodniku pokoleniowym, prawdopodobnie najlepszym w historii, który wyprzedził legendy takie jak Kareem Abdul-Jabbar czy Michael Jordan. Jego niesamowity atletyzm i dbałość o kondycję fizyczną stały się znakiem rozpoznawczym i pozwoliły mu na tak długą karierę na najwyższym poziomie.
Co ciekawe, jeden z dziennikarzy ESPN, Brian Windhorst, niedawno zasugerował, że LeBron mógłby zakończyć karierę w innej lidze niż NBA, a wielu twierdzi, że nadchodzący sezon będzie jego ostatnim. Sam zainteresowany jednak unika jednoznacznych deklaracji.
Kolejny rekord na horyzoncie
W nadchodzącym sezonie James ma szansę zapisać się w historii jako zawodnik z największą liczbą rozegranych meczów w NBA. Aktualny rekord należy do Roberta Parisha, legendarnego środkowego Boston Celtics z ery Larry’ego Birda, który wystąpił w 1611 spotkaniach podczas 21 sezonów kariery.
LeBron ma obecnie na koncie 1562 mecze, co oznacza, że potrzebuje zaledwie 50 występów, aby przewyższyć osiągnięcie Parisha. Jeśli tylko uniknie poważnych kontuzji, z pewnością zapisze kolejny rozdział w historii koszykówki.
30 grudnia 2025 roku James skończy 41 lat, ale wciąż pozostaje jedną z najjaśniejszych gwiazd ligi, rywalizując z zawodnikami, którzy mogliby być jego synami. Pytanie, które nurtuje fanów koszykówki na całym świecie, brzmi: kiedy dokładnie zdecyduje się odwiesić buty na kołek? Na odpowiedź przyjdzie nam jeszcze poczekać.

