Walka o miejsca w stawce Formuły 1 wchodzi w decydującą fazę. Yuki Tsunoda, który zmaga się z problemami po awansie do głównego zespołu Red Bulla, może szukać nowych opcji na przyszłość. Honda, wieloletni partner japońskiego kierowcy, dała mu zielone światło na potencjalny transfer do zespołu Haas, mimo że amerykańska ekipa współpracuje z japońskim rywalem – Toyotą.

W skrócie:
- Honda nie sprzeciwiłaby się transferowi Yukiego Tsunody do zespołu Haas, mimo że ten współpracuje z Toyotą
- Tsunoda ma problemy w Red Bullu, zdobywając tylko 7 punktów w 10 wyścigach od czasu awansu do głównego zespołu
- Koji Watanabe (szef HRC) potwierdził, że Tsunoda dokończy sezon w Red Bullu, ale musi pokazać wyniki, by zapewnić sobie miejsce w F1 na przyszłość
Kapryśny bolid i niepewna przyszłość
Przygoda Yukiego Tsunody z głównym zespołem Red Bulla nie układa się po myśli Japończyka. Po zaledwie trzech wyścigach sezonu 2025 dostał szansę, o której marzy każdy kierowca z programu młodych talentów austriackiego giganta – miejsce w głównym zespole u boku Maxa Verstappena. Niestety, rzeczywistość okazała się brutalna. „Kapryśny” bolid RB21 nie przypadł do gustu Tsunodzie, który w 10 wyścigach zdołał zdobyć jedynie 7 punktów. To zdecydowanie za mało jak na oczekiwania Red Bulla, który od lat zmaga się z problemem „drugiego kierowcy”.
„Szczerze mówiąc, patrząc tylko na wyniki z zewnątrz, czuję, że radzimy sobie gorzej niż się spodziewaliśmy” – przyznał Koji Watanabe, prezydent Honda Racing Corporation, w rozmowie z Auto Sport Web podczas GP Wielkiej Brytanii na Silverstone.
Mimo słabych wyników, Red Bull zapewnił, że Tsunoda dokończy sezon u boku Verstappena. „Nie ma obecnie żadnych dyskusji o jego zastąpieniu” – podkreślił Watanabe.
„W rozmowie z Red Bullem w marcu uzgodniliśmy transfer Yukiego do głównego zespołu, więc nie spodziewamy się, że zostanie zastąpiony w przerwie letniej.”
Toyota nie jest przeszkodą – zaskakująca deklaracja Hondy
Plotki o możliwym transferze Tsunody do zespołu Haas nabrały rumieńców po wypowiedzi Watanabe. Gdy zapytano go, czy sojusz Haasa z Toyotą (bezpośrednim konkurentem Hondy) mógłby stanowić przeszkodę w potencjalnej umowie, odpowiedział krótko: „Żaden problem. To nie jest zespół Toyoty.„
Ta deklaracja otwiera przed Tsunodą nowe możliwości. Choć trzeba przyznać, że sytuacja w Haasie nie jest prosta – amerykański zespół ma już zakontraktowanego doświadczonego Estebana Ocona oraz młodego protegowanego Ferrari, Olivera Bearmana, który imponuje w swoim debiutanckim sezonie w F1.
Wcześniej Tsunoda był łączony z zespołem Aston Martin, który od 2026 roku będzie korzystał z silników Hondy. Jednak brytyjski team wielokrotnie podkreślał, że planuje wejść w nową erę regulaminową z niezmienionym składem – Fernando Alonso i Lance Stroll.
„Oczekiwania się nie zmieniły. Jeśli osiągnie dobre wyniki w drugiej połowie sezonu, myślę, że zwiększy swoje szanse na przyszłość” – podkreślił Watanabe, dając jasno do zrozumienia, że los Tsunody jest w jego rękach. Pozostałe 12 wyścigów sezonu będzie kluczowe dla kariery 24-letniego Japończyka.
Być może Red Bull – zespół znany z bezwzględnego podejścia do swoich kierowców – da Tsunodzie więcej czasu na adaptację. W końcu nawet Pierre Gasly, który również przeszedł przez „młyn” drugiego fotela w Red Bullu, zauważył, że „coś wydaje się nie w porządku” z tym miejscem. Pytanie tylko, czy cierpliwość austriackiego zespołu wystarczy, by Tsunoda mógł w końcu pokazać swój prawdziwy potencjał.

