Manchester United w coraz głębszym kryzysie – Amorim bierze winę na siebie, a Ratcliffe zachowuje spokój. Czerwone Diabły znajdują się zaledwie trzy miejsca nad strefą spadkową Premier League, a ich forma w lidze pozostaje fatalna mimo dobrych występów w Lidze Europy. Menedżer Ruben Amorim po kolejnym rozczarowującym meczu otwarcie przyznał się do błędów, jednak właściciel klubu Sir Jim Ratcliffe wydaje się mieć do niego więcej cierpliwości.

Najważniejsze informacje:
- Manchester United zajmuje obecnie 16. miejsce w Premier League
- Ruben Amorim publicznie wziął odpowiedzialność za słabe wyniki
- Sir Jim Ratcliffe nadal wspiera portugalskiego szkoleniowca
Kryzys na Old Trafford pogłębia się
„To nie wina piłkarzy. To moja wina, ja jestem odpowiedzialny” – powiedział Ruben Amorim po bezbramkowym remisie, który przedłużył najdłuższą serię meczów bez zwycięstwa w historii klubu w Premier League. Portugalczyk nie ukrywał swojego rozczarowania i wprost stwierdził, że jeśli sytuacja szybko się nie zmieni, być może trzeba będzie rozważyć zmiany personalne.
Słowa te nabierają dodatkowego znaczenia w kontekście wypowiedzi Sir Jima Ratcliffe’a z marca, kiedy to brytyjski miliarder chwalił Amorima za pracę w trudnych warunkach. „Wszyscy oczekują cudów z dnia na dzień. Tak nie działa prawdziwe życie” – argumentował współwłaściciel klubu, zwracając uwagę na problemy kadrowe zespołu.
Szczególnie niepokojący jest fakt, że Manchester United stracił swój dawny charakter. Sam Amorim przyznał:
„Nie boimy się już przegrywać jako Manchester United. Nie mamy już tego strachu, a to jest najbardziej niebezpieczna rzecz, jaka może spotkać wielki klub.”
Ta brutalna szczerość pokazuje skalę problemów, z jakimi muszą zmierzyć się Czerwone Diabły.
