Kimi Räikkönen od zawsze słynął z tego, że mówi niewiele, ale kiedy już się odezwie – robi to tak, że zostaje zapamiętany. Tak było i tym razem.

Podczas Goodwood Festival of Speed Formula 1 zorganizowała wyjątkowe spotkanie mistrzów świata. Przy jednym stole zasiedli Mika Häkkinen, Jackie Stewart, Alain Prost, Nigel Mansell, Jacques Villeneuve, Mario Andretti i Emerson Fittipaldi. Na oficjalnym kanale YouTube F1 pojawiła się pełna dyskusja, która miała być świętem historii królowej motorsportu.
Szybko jednak kibice zauważyli nieobecność kogoś szczególnego – ostatniego mistrza świata Ferrari, triumfatora z 2007 roku, Kimiego Räikkönena.
„Dzięki za zaproszenie”
W swoim charakterystycznym, chłodnym stylu Fin postanowił skomentować sytuację na Instagramie F1. Napisał krótko:
„Thanks for the invite.”
Jedno zdanie wystarczyło, by rozbawić kibiców na całym świecie. Komentarz Kimiego zdobył ponad 21 tysięcy polubień i natychmiast zaczął krążyć po mediach społecznościowych. Fani pisali, że „Iceman znów wygrał internet” i udowodnił, że jego ironia działa bezbłędnie nawet na emeryturze.
Ikona, która nie potrzebuje fleszy
Räikkönen zakończył karierę w F1 w 2021 roku i od tamtej pory konsekwentnie unika medialnego szumu. Występuje publicznie bardzo rzadko, a jego dystans do błysku fleszy i oficjalnych eventów stał się wręcz jego znakiem rozpoznawczym.
W trakcie swojej kariery wygrał 21 wyścigów, 103 razy stawał na podium i na zawsze zapisał się w historii Ferrari, zdobywając dla nich jedyny w tym stuleciu tytuł mistrza świata kierowców.
Czy w ogóle pojawiłby się na panelu, gdyby faktycznie dostał zaproszenie? Tego zapewne nigdy się nie dowiemy. Ale jak pokazuje reakcja kibiców – Kimi nie musi nawet wychodzić z domu, by przypomnieć, dlaczego pozostaje jedną z najbardziej lubianych postaci w historii F1.


