Carlos Alcaraz stracił włosy, ale nie fanów. A kiedy Emma Raducanu skomentowała jego nową fryzurę z rozbrajającym uśmiechem, internet od razu przypomniał sobie o plotkach o ich romansie.

Alcaraz zaskoczył… fryzurą
Carlos Alcaraz zaskoczył kibiców na US Open, gdy pojawił się z niemal całkowicie wygoloną głową. Jak sam wyjaśnił, winny był jego brat Álvaro, który tak nieudolnie przyciął mu włosy, że nie pozostało nic innego jak sięgnąć po maszynkę.
– „To była katastrofa. Nie miałem wyboru” – żartował Hiszpan.
Nowy look momentalnie podzielił środowisko tenisowe. Frances Tiafoe bez ogródek nazwał fryzurę „okropną” i „horrendalną”, dodając z przekąsem, że teraz Alcaraz „jest bardziej aerodynamiczny”. Jack Draper patrzył na to zupełnie inaczej: „Uwielbiam, kiedy ktoś zmienia styl. Moim zdaniem wygląda świetnie”.
Emma Raducanu dorzuciła swoje trzy grosze – i to właśnie jej komentarz przyciągnął największą uwagę.
– „Myślę, że on to udźwignął. Jeśli potrafisz sprzedać taki look, to działa. Poza tym fryzura nie zmienia tego, co pokazuje na korcie” – powiedziała z uśmiechem po awansie do trzeciej rundy.
To krótkie zdanie wystarczyło, by w mediach społecznościowych rozgorzały dyskusje o tym, czy między Raducanu a Alcarazem jest coś więcej niż tylko dobra przyjaźń. Tym bardziej, że oboje spędzają ze sobą sporo czasu – latem widziano Brytyjkę wspierającą Hiszpana podczas Wimbledonu, a kamery uchwyciły ich też razem za kulisami, żartujących i przychodzących na obiekt niemal równocześnie.
Raducanu w czerwcu odpowiadała jeszcze wymijająco: „Jesteśmy tylko dobrymi przyjaciółmi”. Ale jej rozbrajający uśmiech w Nowym Jorku i lekkie docinki pod adresem nowej fryzury Alcaraza sprawiły, że fani natychmiast przypomnieli sobie o rzekomym romansie.
Na razie pewne jest jedno – Alcaraz może nie mieć włosów, ale wciąż ma u boku sprzymierzeńców, którzy kibicują mu na każdym kroku. A każdy uśmiech Raducanu tylko dodaje historii kolejnego rozdziału.


