Kluby hiszpańskiej LaLiga i drugiej ligi zmagają się z obawami dotyczącymi możliwych konsekwencji niedopełnienia nowych przepisów o minimalnej liczbie zawodników pierwszego zespołu na boisku. Mimo wprowadzenia korzystnych zmian, wiele zespołów woli dmuchać na zimne.

W skrócie:
- Nowy przepis na sezon 2025-26 chroni drużyny przed walkowerem, jeśli liczba graczy pierwszego zespołu spadnie poniżej siedmiu z powodu siły wyższej (np. czerwonej kartki)
- Kluby obawiają się stosować tę regułę, ponieważ przepisy nie zostały jeszcze oficjalnie ratyfikowane przez Najwyższą Radę Sportu (CSD)
- Wiele zespołów, szczególnie w drugiej lidze, zmaga się z rejestracją zawodników, co potęguje ryzyko nieprawidłowych składów
Niepewność regulaminowa paraliżuje kluby
Choć mówi się sporo o możliwej nieprawidłowej rejestracji Mastantuono w Realu Madryt, większość klubów z pierwszej i drugiej ligi hiszpańskiej martwi się innym aspektem przepisów. W tym sezonie wprowadzono nowość w podstawach rozgrywek – drużyna nie zostanie ukarana walkowerem, jeśli liczba zawodników pierwszej drużyny spadnie poniżej siedmiu z powodów niezależnych od klubu, takich jak czerwona kartka.
Pomimo tej zmiany, kluby nie śpieszą się z wykorzystaniem nowej formuły. Powodem jest fakt, że podstawy rozgrywek nie zostały jeszcze ratyfikowane przez Najwyższą Radę Sportu (CSD), co oznacza, że technicznie przepisy nie weszły w życie. Drużyny obawiają się, że pozostając z sześcioma zawodnikami pierwszego zespołu, rywal mógłby skutecznie oskarżyć ich o nieprawidłowy skład.
Druga liga w tarapatach
Sytuacja jest szczególnie trudna w drugiej lidze, gdzie wiele zespołów wciąż kompletuje swoje składy. Tylko część klubów może czuć się bezpiecznie: Córdoba, Cádiz, Andorra, Deportivo, Leganés, Racing, Cultural, Albacete, Ceuta, Huesca, Sporting i Real Sociedad B mają zarejestrowanych wszystkich zawodników.
Ranking najlepszych bukmacherów
W Granadzie sytuacja jest dramatyczna – tylko Diallo, Casadesús, Astralaga i Alemañ są zarejestrowani, podczas gdy Faye, Arnaiz, Hormigo i Pascual wciąż czekają na rejestrację. Trener Pacheta trafnie podsumował problem:
„Mieliśmy dziewięć zgłoszeń z filii z 20, a nie możesz grać z mniej niż siedmioma zawodnikami pierwszej drużyny, bo będziemy mieli nieprawidłowy skład”.
W pozostałych klubach sytuacja wygląda różnie. W Saragossie brakuje tylko Valery’ego, który nie jest jeszcze gotowy fizycznie. Eibar czeka na powrót do zdrowia Adu Aresa, podczas gdy Burgos ma niezarejestrowanego tylko Mario Gonzáleza. Las Palmas brakuje Arvelo, Adriego Suáreza i nowo pozyskanego Milosa Lukovica. Mirandés nie zarejestrował Igora Nikica i Helguery, a Valladolid jest jednym z najbardziej opóźnionych klubów – brakuje Jaouaba i Ponceau.
Rynek transferowy może jeszcze zmienić sytuację i odblokować rejestracje. Niektóre kluby patrzą już spokojnie na boisko, podczas gdy inne wciąż muszą dopełnić formalności, by skompletować swoje składy.
