Piotr Ceran, znany szerzej jako „Staruch”, zadzwonił do studia Kanału Zero, by prosić prezydenta Karola Nawrockiego o interwencję w sprawie swojego wyroku. Choć gniazdowy Legii Warszawa nie usłyszał twardej deklaracji, prezydent przyznał na antenie, że okoliczności ukarania kibica wydają się budzić wątpliwości natury logicznej, a sprawa zostanie poddana analizie na początku przyszłego roku. To może oznaczać, iż głowa państwa pomoże warszawskiemu klubowi w przywróceniu dopingu z udziałem człowieka, bez którego wielu ze stolicy nie wyobraża sobie trybun.

Telefon do studia i prośba do prezydenta
Podczas programu z udziałem prezydenta Karola Nawrockiego doszło do bezpośredniej wymiany zdań z Piotrem Ceranem, wieloletnim gniazdowym stołecznego klubu. Ceran zwrócił się z prośbą o ułaskawienie w związku z dwuletnim zakazem stadionowym. Prezydent, powołując się na znajomość tematu z doniesień medialnych, zachował dystans, podkreślając, że nie dysponuje jeszcze aktami sprawy. Zaznaczył, że prawo łaski to jego wyłączna prerogatywa, a jego kancelaria od dwóch miesięcy prowadzi szczegółowy przegląd wszystkich wpływających wniosków.
Mimo braku natychmiastowej decyzji, Nawrocki skomentował istotę problemu. Stwierdził, że sytuacja, w której osoba odpowiedzialna za prowadzenie dopingu otrzymuje zakaz wstępu na „gniazdo”, wygląda na nielogiczną. Prezydent zapowiedział, że wiążące decyzje w sprawach ułaskawień – w tym potencjalnie w sprawie Cerana – będą podejmowane na początku nadchodzącego roku, dopiero po wnikliwej analizie dokumentacji sądowej.
Sprawa dotyczy incydentu po marcowym meczu w Lublinie, za który sąd ukarał Piotra Cerana dwuletnim zakazem stadionowym. Powodem było „przebywanie w miejscu nieprzeznaczonym dla publiczności”, czyli na płocie, skąd prowadzony był doping. Gniazdowy Legii w swoim oświadczeniu punktuje absurdy tego orzeczenia, wskazując, że posiadał oficjalny identyfikator od działu bezpieczeństwa Motoru Lublin, który uprawniał go do przebywania w tym konkretnym miejscu.
Ceran zwraca również uwagę na kontrowersyjne okoliczności uprawomocnienia się wyroku. Korespondencja z sądu była awizowana w czasie, gdy przebywał on w Angoli. Po powrocie z ponad trzytygodniowej podróży wnioskował o przywrócenie terminu, co jednak spotkało się z odmową sądu. W uzasadnieniu sędzia wskazał, że oskarżony powinien był przewidzieć toczące się postępowanie i nie wyjeżdżać na urlop bez zabezpieczenia odbioru pism.

