Ładowanie...

Prawie 100 milionów dla Bayernu, grosze dla reszty, tak UEFA dzieli pieniądze

Jarosław ZającJarosław Zając
24 stycznia 2026 12:11
Prawie 100 milionów dla Bayernu, grosze dla reszty, tak UEFA dzieli pieniądze

Pieniądze w europejskich pucharach płyną szerokim strumieniem, ale nie dla wszystkich równo. Najnowsze dane UEFA pokazują przepaść między gigantami a outsiderami, Bayern Monachium zgarnął niemal 100 milionów euro, podczas gdy irlandzki Shelbourne musiał zadowolić się kwotą ledwo przekraczającą 4 miliony. To nie tylko kwestia sportowych wyników, ale całego systemu rozdzielania nagród, który budzi coraz więcej kontrowersji.

W skrócie:

  • Bayern Monachium zarobił 97,1 mln euro w fazie ligowej Ligi Mistrzów, podczas gdy Kairat Almaty otrzymał zaledwie 21,2 mln euro
  • W Lidze Europy Lyon zgarnął 20,8 mln euro, a Malmö tylko 6,5 mln euro
  • Największa przepaść widoczna w Lidze Konferencji, gdzie Szachtar Donieck zarobił 10,3 mln euro, a Shelbourne jedynie 4,4 mln euro

Bayern na szczycie, kazachski klub daleko w tyle

Dane opublikowane przez Football Meets Data na 24 stycznia pokazują brutalną rzeczywistość europejskiego futbolu. W Lidze Mistrzów Bayern Monachium zgarnął astronomiczne 97,1 miliona euro za sam udział w fazie ligowej. To kwota, która przewyższa roczne budżety wielu klubów z mniejszych lig europejskich. Na drugim biegunie znajduje się kazachstański Kairat Almaty z 21,2 miliona euro, co brzmi imponująco, ale w porównaniu z bawarskim gigantem to zaledwie jedna piąta.

System rozdzielania nagród UEFA opiera się na kilku filarach. Każdy klub otrzymuje bazową kwotę za sam awans do fazy ligowej, która w przypadku Ligi Mistrzów wynosi około 16,2 miliona euro. Do tego dochodzą premie za wyniki, współczynnik UEFA oraz udział w puli telewizyjnej. To właśnie ten ostatni element często decyduje o przepaści między klubami z TOP5 lig a resztą Europy.

Warto zauważyć, że w poprzednim sezonie, gdy obowiązywał jeszcze format 32 drużyn z fazą grupową, siedem zespołów przekroczyło próg 100 milionów euro łącznych przychodów z rozgrywek. Aston Villa, która wróciła do Champions League po 41 latach przerwy, zarobiła 83,7 miliona euro, co było najniższą kwotą wśród ćwierćfinalistów. Pokazuje to, jak wielkie znaczenie ma historyczny współczynnik UEFA w ostatecznych rozliczeniach.

Liga Europy i Liga Konferencji, mniejsze pieniądze, podobne dysproporcje

W Lidze Europy sytuacja wygląda nieco inaczej, choć proporcje pozostają zachowane. Lyon zgarnął 20,8 miliona euro, co stawia francuski klub na czele stawki w tych rozgrywkach. Szwedzkie Malmö musiało zadowolić się 6,5 miliona euro, czyli niemal trzykrotnie mniejszą sumą. Różnica może nie jest tak drastyczna jak w Champions League, ale dla klubów z mniejszych rynków każdy milion ma ogromne znaczenie.

Najbardziej interesująco prezentuje się Liga Konferencji, gdzie stawki są najniższe, ale różnice procentowe największe. Szachtar Donieck, ukraiński gigant zmuszony do gry na obcych stadionach przez wojnę, zarobił 10,3 miliona euro. Irlandzki Shelbourne otrzymał zaledwie 4,4 miliona euro, co stanowi mniej niż połowę kwoty lidera. Dla klubu z Dublina to i tak historyczny sukces finansowy, ale pokazuje, jak daleko droga do wyrównania szans w europejskim futbolu.

System nagród UEFA ewoluuje z każdym sezonem. W sezonie 2019-20 Paris Saint-Germain, finalista Champions League, zarobił łącznie 126,8 miliona euro, z czego 101,3 miliona stanowiły nagrody pieniężne. Bayern Monachium, triumfator tych rozgrywek, zgarnął 125,46 miliona euro, w tym 112,96 miliona w nagrodach. Paradoksalnie, przegrany finalista zarobił więcej dzięki korzystniejszemu podziałowi puli telewizyjnej z francuskiego rynku.

Czy system jest sprawiedliwy

Krytycy obecnego modelu rozdzielania nagród wskazują na rosnącą przepaść między bogatymi a biednymi. Kluby z TOP5 lig europejskich, dzięki wyższym współczynnikom i większym pulom telewizyjnym, otrzymują nieproporcjonalnie więcej pieniędzy za te same wyniki sportowe. To prowadzi do sytuacji, w której angielskie czy niemieckie kluby mogą sobie pozwolić na znacznie większe inwestycje w kadry, co z kolei zwiększa ich szanse na kolejne sukcesy.

Z drugiej strony UEFA argumentuje, że system musi uwzględniać wartość rynkową poszczególnych lig i ich wkład w ogólną pulę przychodów. Mecze z udziałem Bayernu czy Realu Madryt generują znacznie większe przychody telewizyjne niż spotkania klubów z Kazachstanu czy Irlandii. To ekonomiczna rzeczywistość, której nie da się zignorować przy podziale środków.

Całkowita pula nagród w Lidze Mistrzów w poprzednim sezonie wyniosła 2,08 miliarda euro, a w obecnym, po reformie formatu na 36 drużyn w fazie ligowej, kwota ta jeszcze wzrosła. Więcej zespołów oznacza więcej meczów, a więcej meczów to większe przychody z praw telewizyjnych. Pytanie brzmi, czy dodatkowe środki trafią proporcjonalnie do wszystkich uczestników, czy może jeszcze bardziej pogłębią istniejące różnice między europejską elitą a resztą stawki.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarzZaloguj się
Ładowanie komentarzy...