LeBron James, z powodzeniem zainaugurował we wtorek swój 23. sezon w NBA, stając się tym samym pierwszym graczem w historii, który osiągnął ten niebywały wynik. 40-letni skrzydłowy Los Angeles Lakers, wracający do gry po siedmiomiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją, zanotował 11 punktów, 12 asyst i trzy zbiórki w zwycięskim meczu z Utah Jazz (140:126).

Nie trenował, a i tak pomógł drużynie
LeBron James, który z powodu rwy kulszowej opuścił cały obóz przygotowawczy oraz pierwsze 14 spotkań sezonu zasadniczego Lakers, pojawił się na parkiecie w pierwszej piątce po raz 1561. w karierze. Choć jego płuca odczuwały forsowne tempo gry, na co sam wskazał po spotkaniu, doświadczony koszykarz zdołał bez problemu wpasować się w zespół, który pod jego nieobecność rozpoczął rozgrywki z bilansem 10-4.
James, mimo 40 lat i najdłuższej kariery w historii NBA, szybko odnalazł rytm gry, szczególnie w roli rozgrywającego. Po bezpunktowej pierwszej kwarcie, zawodnik trafił dwie trójki w drugiej części meczu. Najbardziej imponująca była jednak jego kreatywność w drugiej połowie, kiedy zanotował osiem asyst, w tym sześć w zaledwie nieco ponad trzy minuty na początku czwartej kwarty.
Zapytany o obawy obserwatorów, że jego obecność może zakłócić świetnie funkcjonujący zespół, James zareagował rozbawieniem.
„Jestem w stanie wpasować się w każdego. Nie rozumiem nawet, dlaczego pojawiło się takie pytanie. Po prostu obserwowałem chłopaków przez pierwsze 14 meczów i mentalnie ustawiałem się w pozycji, w której mógłbym im pomóc i być dla nich skuteczny” – skomentował James.
Wyczerpująca praca i pochwały trenera
Trener Lakers, JJ Redick, wyraził uznanie dla postawy swojego podopiecznego.
„Zagrał z właściwym duchem. Był bardzo niesamolubny przez cały wieczór. Chętnie podawał, nie wymuszał niczego. Podejmował rzuty i wjazdy, gdy były ku temu okazje. Obrona zawsze musi zwracać na niego uwagę, a ja uważam, że podjął dziś wiele wspaniałych decyzji. Naprawdę świetnie, że wrócił” – ocenił Redick.
Szkoleniowiec dodał również, że James, który ma za sobą już dwa miesiące rekonwalescencji po skręceniu więzadła kolanowego w zeszłorocznych play-offach, a także niedawną rwę kulszową, wykazał się znakomitą kondycją.
LeBron James, brakiem rytmu i formy na poziomie idealnym nie zamierzał się przejmować, stawiając na szybki powrót do pełnej dyspozycji.
„Nie muszę się martwić o chemię w zespole. To świetna grupa. Wszyscy czerpią przyjemność z bycia w swoim towarzystwie, poświęcają się dla siebie nawzajem, grają dla siebie nawzajem. Muszę tylko odzyskać oddech i rytm. Opuściłem dziś kilka łatwych rzutów, które zwykle trafiam. Ale to wróci” – zapewnił James.

