Mimo letniej przerwy w sezonie Formuły 1, branża motorsportu nie zwalnia tempa. Premier Portugalii ogłosił sensacyjny powrót wyścigów F1 do swojego kraju, podczas gdy Ferrari liczy zyski z transferu Lewisa Hamiltona. W tle Flavio Briatore zbiera cięgi za fatalne wyniki Alpine.

W skrócie:
- Grand Prix Portugalii powróci do kalendarza F1 w 2027 roku na torze Portimão
- Lewis Hamilton przyniósł Ferrari ponad 50 milionów euro zysków mimo braku sukcesów na torze
- Ralf Schumacher skrytykował Flavio Briatore, twierdząc, że Alpine potrzebuje kogoś pokroju Christiana Hornera
Portugalia znów na mapie Formuły 1 – oficjalne potwierdzenie
Premier Portugalii, Luís Montenegro, nie pozostawił miejsca na domysły. W oficjalnym oświadczeniu potwierdził, że Formuła 1 powróci do kraju w 2027 roku na tor Portimão w regionie Algarve.
„Zapewniliśmy organizację MotoGP, królewskiej klasy sportów motorowych na całym świecie, na lata 2025 i 2026. I mogę wam powiedzieć, że mamy wszystko gotowe, aby oficjalnie ogłosić powrót Formuły 1 do Algarve w 2027 roku” – powiedział premier Portugalii.
To doskonała wiadomość dla fanów F1 z Półwyspu Iberyjskiego, którzy będą mogli ponownie poczuć emocje związane z najszybszymi bolidami świata na jednym z najbardziej wymagających i malowniczych torów w Europie. Ostatni raz wyścig F1 odbył się w Portugalii w 2021 roku, również na torze Portimão.
Hamilton – złoto dla Ferrari nawet bez wygranych
Lewis Hamilton może nie mieć jeszcze na koncie zwycięstw dla Ferrari, ale jego wpływ na finanse włoskiego zespołu jest spektakularny. Według włoskich mediów, partnerstwo brytyjskiego kierowcy ze Scuderią przyniosło już zyski przekraczające 50 milionów euro!
Hamilton, choć na torze nie zdołał jeszcze stanąć na podium w barwach Ferrari (poza zwycięstwem w wyścigu sprinterskim), jest prawdziwą maszynką do robienia pieniędzy poza torem. Jego transfer przyciągnął wielu nowych sponsorów do włoskiego zespołu, a sprzedaż gadżetów z wizerunkiem siedmiokrotnego mistrza świata wystrzeliła w kosmos.
To pokazuje, że zatrudnienie 40-letniego Brytyjczyka było strategicznym ruchem nie tylko pod względem sportowym, ale przede wszystkim biznesowym. Ferrari może i czeka jeszcze na pierwsze „prawdziwe” zwycięstwo Hamiltona, ale konta bankowe włoskiej stajni już teraz świętują sukces.
Alpine w tarapatach – Briatore na celowniku
Tymczasem zespół Alpine kontynuuje swoją żałosną formę na torze, a krytyka spada na barki Flavio Briatore. Włoski biznesmen, który wrócił do F1 w czerwcu 2024 roku jako doradca wykonawczy Alpine, znalazł się pod ostrzałem ze strony Ralfa Schumachera.
„Myślę, że czasy dla takich postaci jak Flavio już minęły. Potrzebujesz technicznie wykwalifikowanych ludzi na szczycie, kogoś jak Horner” – powiedział Schumacher, sugerując, że Christian Horner mógłby być odpowiednią osobą do przejęcia sterów w Alpine.
Francuski zespół obecnie zajmuje ostatnie, 10. miejsce w klasyfikacji konstruktorów z zaledwie 20 punktami. Briatore tymczasowo przejął rolę szefa zespołu po zwolnieniu Olivera Oakesa, ale jak na razie nie widać poprawy wyników. Wygląda na to, że samo nazwisko i doświadczenie z przeszłości nie wystarczą, by wyciągnąć Alpine z kryzysu.
