Ernest Pohl to postać, której nie trzeba przedstawiać żadnemu kibicowi Górnika Zabrze ani miłośnikowi polskiej piłki. Najlepszy snajper w historii polskiej ligi, ikona zabrzańskiego klubu i człowiek o niezłomnym charakterze odszedł dokładnie 30 lat temu. Dziś wspominamy wybitnego napastnika, którego historia to nie tylko sportowa kariera, ale również odbicie skomplikowanych losów powojennego Śląska.

W skrócie:
- Ernest Pohl urodził się jako Ślązak, po wojnie zmieniono mu nazwisko na Pol, a do oryginalnego wrócił dopiero w 1990 roku
- Przed przybyciem do Górnika Zabrze grał w Slavii Ruda Śląska i warszawskiej Legii, z którą zdobył dwa mistrzostwa Polski
- Do Górnika trafił w 1956 roku, otrzymując za transfer mieszkanie, samochód i… skrzynkę pomarańczy
Ślązak z krwi i kości
Ernest Pohl przyszedł na świat w 1932 roku w Rudzie Śląskiej, jako dziecko śląskiej ziemi. Był typowym przedstawicielem swojego regionu – pracowity, zdeterminowany i utalentowany. Po zakończeniu II wojny światowej, w ramach przymusowej polonizacji, został Ernestem Polem. Ówczesne władze nie pytały o zgodę – zmiana nazwisk była jednym z elementów walki z tzw. „ukrytą opcją niemiecką” na Śląsku. Dopiero w 1990 roku, gdy już mieszkał w Niemczech, mógł powrócić do rodowego nazwiska.
Piłkarską przygodę rozpoczął jak większość chłopców w tamtych czasach – na podwórkach. Szybko wyróżniał się umiejętnościami, a w wieku 13 lat, tuż po zakończeniu wojny, dołączył do Slavii Ruda Śląska. W przeciwieństwie do starszych kolegów, wojna nie zabrała mu najważniejszych lat rozwoju piłkarskiego, co pozwoliło mu w pełni rozwinąć talent.
Z wojska do legendy Górnika
W 1952 roku Pohl został powołany do wojska, co oznaczało przymusowe przenosiny do resortowego Orła Łódź. Jego umiejętności szybko zostały dostrzeżone przez decydentów, którzy przenieśli go do CWKS Warszawa (późniejszej Legii). To tam, jako część budowanej sztucznie potęgi, zdobył pierwsze mistrzostwa Polski w latach 1955-1956.
W barwach stołecznego klubu zapisał się w historii, strzelając pięć bramek w legendarnym meczu z Wisłą Kraków, zakończonym wynikiem 12:0. Co ciekawe, w tamtym zespole Legii wielu najlepszych graczy pochodziło właśnie ze Śląska. W 1956 roku Pohl trzykrotnie mierzył się z Górnikiem Zabrze, zdobywając dwie bramki w meczach ligowych, choć w przegranym 0:3 finale Pucharu Polski nie zdołał pokonać bramkarza Machnika.
Koniec 1956 roku przyniósł zmiany polityczne w kraju, co stworzyło możliwość zwolnienia z wojska. Górnik Zabrze, po udanym debiucie w najwyższej klasie rozgrywkowej, szukał wzmocnień. Działacze klubu sprowadzili do zespołu dwóch Ślązaków – Pohla i Kowala. Miał dołączyć do nich trzeci – Lucjan Brychczy z Nowego Bytomia, ale na to nie zgodzili się wojskowi decydenci.
Transfer do Górnika Zabrze oznaczał dla Pohla powrót na Śląsk. Według przekazów, za przejście do zabrzańskiego klubu otrzymał mieszkanie, luksusowy jak na tamte czasy samochód oraz skrzynkę pomarańczy – produkt wówczas niezwykle deficytowy. Swój oficjalny debiut w barwach Górnika zaliczył w meczu ligowym przeciwko swojemu byłemu klubowi, Legii Warszawa. Choć sam nie strzelił gola, Górnik wygrał 2:1, rozpoczynając nowy rozdział w historii klubu i samego Pohla.
Dziedzictwo, które przetrwało
Ernest Pohl to nie tylko doskonały napastnik o nienagannej technice i mocnym strzale. To symbol Górnika Zabrze, który swoją postawą na boisku i poza nim zdobył serca kibiców. Jego losy odzwierciedlają skomplikowaną historię powojennego Śląska, gdzie wielu mieszkańców musiało odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
Pohl zapisał się w historii polskiej piłki jako wyjątkowy strzelec, którego umiejętności i determinacja przyczyniły się do sukcesów Górnika Zabrze. 30 lat po jego śmierci pamięć o nim pozostaje żywa wśród kibiców, a jego nazwisko na zawsze wpisało się w historię polskiego futbolu.
Źródło: gornikzabrze.pl

