Jan Urban ma na koncie ponad sto dni pracy z reprezentacją Polski, a bilans prezentuje się bez zarzutu – ani jednej porażki. Czy to jednak wystarczający powód do świętowania? Sam selekcjoner wyraźnie ostudza emocje kibiców przed kluczowymi meczami z Holandią i Maltą. Jego słowa brzmią jak ostrzeżenie: najtrudniejsze dopiero nadchodzi.

W skrócie:
- Urban pracuje z kadrą już ponad 100 dni, ale jak sam przyznaje, to zaledwie „dwa normalne treningi i cztery mecze”
- Bilans jest bezbłędny, ale selekcjoner twierdzi, że „niczego wielkiego nie osiągnęliśmy”
- Mecz z Holandią 14 listopada będzie prawdziwym testem – porównamy, czy zespół zmienił się od września
Za długo w tym siedzę, żeby dać się zwariować
Urban nie daje się ponieść euforii. W rozmowie z Robertem Błońskim 63-letni szkoleniowiec pokazał, że ma chłodną głowę i wie, co tak naprawdę oznacza sto dni bez porażki.
– Za długo siedzę w piłce, by nie zdawać sobie sprawy, że najtrudniejsze przed nami. Na razie niczego wielkiego nie osiągnęliśmy, a chcemy – stwierdził bez ogródek.
To podejście buduje szacunek. W czasach, gdy każdy dobry wynik od razu ogłasza się sukcesem dekady, taki realizm działa otrzeźwiająco. Urban wie jedno – wyniki budują atmosferę, ale nie gwarantują niczego na przyszłość.
Ciekawe jest też jego spostrzeżenie odnośnie tempa pracy z kadrą. Dla kogoś, kto przyzwyczajony był do klubowego rytmu, reprezentacja to zupełnie inna bajka.
– Dla mnie minęły najwyżej dwa tygodnie, dwa normalne treningi i cztery mecze. Przyzwyczajam się, że to wszystko funkcjonuje inaczej niż w klubie – przyznał szczerze.
Spokój był potrzebny wszystkim, ale gra wciąż do poprawy
Odwrócenie narracji wokół kadry to jedno. Urban wprost mówi, że spokój był niezbędny do efektywnej pracy. Bez niego zawodnicy nie mogliby skupić się wyłącznie na piłce.
– Odwróciliśmy sytuację dobrymi wynikami, a w sporcie to wynik jest sprawą nadrzędną. Wszystkim potrzebny był spokój, bo wtedy można efektywnie pracować, a zawodnicy koncentrują się wyłącznie na kwestiach boiskowych – tłumaczył selekcjoner.
Ale uwaga – mimo że bilans jest pozytywny, Urban nie ukrywa, że w stylu gry kadry widzi sporo elementów do dopracowania. I właśnie dlatego mecz z Holandią będzie tak istotny.
– W kwestii wyników wszystko się zgadza, ale w grze jest wiele do poprawy. Dopiero kiedy coś osiągniemy, przyjdzie czas na głębszą ocenę – powiedział Urban.
To właśnie w piątkowym starciu na PGE Narodowym przekonamy się, czy Polska naprawdę zrobiła krok do przodu. W końcu rywal będzie dokładnie ten sam co dwa miesiące temu – wymagający, groźny i głodny punktów.
Holandia to prawdziwy sprawdzian
Mecz z Holandią to nie tylko kolejny punkt w eliminacjach do mistrzostw świata 2026. To również porównanie – jak zespół Urbana wygląda teraz w zestawieniu z tym, co pokazał we wrześniu.
– Zagramy z tym samym, co dwa miesiące temu, wymagającym rywalem i porównamy, czy jest lepiej – zapowiedział trener.
Spotkanie odbędzie się 14 listopada o godzinie 20:45. Transmisja rozpocznie się już o 18:30 w TVP Sport oraz na platformach cyfrowych. Od 20:20 mecz będzie też dostępny w TVP1. Studio poprowadzą Mateusz Borek i Grzegorz Mielcarski, a wśród ekspertów pojawią się m.in. Tomasz Iwan, Janusz Michallik i Artur Wichniarek.
Urban tonuje nastroje, ale kibice mają prawo być podekscytowani. Sto dni bez porażki to coś, czego polska kadra nie mogła powiedzieć o sobie od dawna. Pytanie brzmi: czy ten spokój i stabilizacja przełożą się na konkretne rezultaty przeciwko topowym drużynom?

