Rywalizacja między Liverpoolem a Realem Madryt przenosi się poza boisko i wkracza w sferę transferową. "The Reds" mają dość przegrywania pojedynków o gwiazdy z "Królewskimi" i zamierzają w końcu uderzyć tam, gdzie zaboli. Celem stał się Rodrygo Goes, brazylijski napastnik, którego pozycja w madryckim zespole staje się coraz bardziej niepewna. Po latach porażek w wyścigu o największe talenty, klub z Anfield Road chce wreszcie zadać cios Realowi.
W skrócie:
- Liverpool zainteresował się Rodrygo z Realu Madryt, którego pozycja w zespole słabnie z powodu rosnącej konkurencji w ataku
- To nie pierwszy raz, gdy "The Reds" chcą pozyskać Brazylijczyka - już w 2020 roku Jürgen Klopp osobiście próbował sprowadzić go do Anglii
- W ostatnich latach Liverpool przegrał z Realem Madryt walkę o kilku kluczowych zawodników, w tym Mbappé, Bellinghama, Tchouameniego i niedawno Trenta Alexandra-Arnolda
Madrycka karuzela gwiazd może wypchnąć Rodrygo
Sytuacja Rodrygo w Realu Madryt staje się coraz bardziej skomplikowana. Brazylijski napastnik, mimo niewątpliwego talentu, znajduje się w cieniu wielkich gwiazd, a jego udział w Klubowych Mistrzostwach Świata był mocno ograniczony. To wywołało falę spekulacji na temat jego przyszłości na Santiago Bernabeu.
Choć arabskie kluby kuszą zawodnika astronomicznymi zarobkami, sam piłkarz woli pozostać w Europie. I właśnie tutaj do gry wkracza Liverpool, który widzi w nim potencjalnego lidera ataku. Co ciekawe, to nie pierwszy raz, gdy angielski klub interesuje się Brazylijczykiem.
Jak ujawnił Nick Arcuri, agent piłkarza, już podczas pierwszego sezonu Kloppa w Liverpoolu, niemiecki szkoleniowiec był zachwycony talentem 16-letniego wówczas Rodrygo. "Klopp osobiście poleciał do Brazylii, aby spróbować sfinalizować transfer. Wcześniej znalazł Rodrygo na YouTubie, wpisując 'talenty z Brazylii'" - relacjonował agent.
Negocjacje były już bardzo zaawansowane, a kwota transferu miała wynieść zaledwie 3 miliony euro. Jednak ówczesny dyrektor sportowy Santosu, były piłkarz Manchesteru City Elano, zablokował transfer twierdząc, że piłkarz jest wart znacznie więcej. I miał rację - dwa lata później Real Madryt zapłacił za Rodrygo 40 milionów euro.
To właśnie wtedy Liverpool po raz pierwszy przegrał z "Królewskimi" walkę o utalentowanego Brazylijczyka. Jak się później okazało, nie był to odosobniony przypadek.
Historia powtarzała się jeszcze kilkukrotnie. Kylian Mbappé, wielkie marzenie Kloppa i Liverpoolu, ostatecznie wybrał Real, mimo że - jak sam przyznał - "rozmawiał z Liverpoolem, ponieważ to ulubiony klub mojej mamy". Z kolei Jude Bellingham, mimo intensywnych zabiegów angielskiego klubu, również wybrał przeprowadzkę do stolicy Hiszpanii.
Podobny scenariusz rozegrał się w przypadku Tchouameniego. Francuz otwarcie przyznał: "Liverpool zgłosił się pierwszy. Prowadziliśmy negocjacje, ale potem pojawił się Real Madryt i wszystko się zmieniło. W mojej głowie wszystko było jasne."
Ostatnim rozdziałem tej rywalizacji był transfer Trenta Alexandra-Arnolda. Real był zainteresowany sprowadzeniem Anglika zimą, ale Liverpool odmówił sprzedaży. Madrytczycy ostatecznie zapłacili około 10 milionów euro, by pozyskać go przed Klubowymi Mistrzostwami Świata. Gdyby poczekali miesiąc, piłkarz trafiłby do nich za darmo.
Teraz Liverpool chce odwrócić tę niekorzystną dla siebie tendencję i wreszcie wygrać pojedynek transferowy z Realem. Sprowadzenie Rodrygo byłoby nie tylko wzmocnieniem sportowym, ale też symbolicznym triumfem w długotrwałej rywalizacji z "Królewskimi".
