Real Madryt stoi przed poważnym wyzwaniem po zakończeniu kariery przez Toniego Kroosa po Euro 2024. Niemiecki pomocnik był kluczowym elementem konstrukcji gry „Królewskich”, a jego brak był już odczuwalny w pierwszych meczach nowego sezonu. Mimo wzmocnień w innych formacjach, klub z Madrytu nie zdecydował się na transfer nowego rozgrywającego, co budzi niepokój wśród kibiców i ekspertów.

W skrócie:
- Real Madryt nie sprowadził latem żadnego pomocnika mimo zakończenia kariery przez Toniego Kroosa
- Rodrigo Hernandez był rozważany jako potencjalny transfer, ale jego kontuzja, wiek i cena zniechęciły władze klubu
- Xabi Alonso liczy na poprawę gry obecnych zawodników, szczególnie Tchouameniego, oraz na możliwość przekwalifikowania Gülera
Królewska luka w środku pola
Letnie okno transferowe przyniosło Realowi Madryt kilka wzmocnień, ale żadne z nich nie dotyczy środka pola. „Królewscy” sprowadzili obrońcę Huijsena oraz dwóch bocznych defensorów – Trenta i Carrerasa. Dodatkowo do klubu dołączył Mastantuono, utalentowany ofensywny pomocnik, który może grać zarówno na prawym skrzydle, jak i na pozycji „dziesiątki”. Jednak największa bolączka zespołu pozostała nierozwiązana.
Wyjście z pressingu i rozegranie piłki od tyłu były jednymi z największych problemów Realu w poprzednim sezonie. Bez Kroosa drużyna straciła swój kompas, mistrza kontroli tempa i precyzyjnych podań. Bezlitośnie obnażano braki w utrzymaniu posiadania piłki nawet w starciach z teoretycznie słabszymi przeciwnikami. Brak niemieckiego maestro sprawił, że Real często wyglądał jak zespół amatorski, gdy przychodziło do rozgrywania piłki.
Xabi Alonso, który objął zespół po odejściu Carlo Ancelottiego, miał nadzieję na wzmocnienie tej newralgicznej pozycji. Jego faworytem był Martin Zubimendi, który ostatecznie trafił do Arsenalu. Real nie zdecydował się na wyścig z „Kanonierami”, uznając, że hiszpański pomocnik nie jest wart wydawania gigantycznych kwot.
Rodrigo Hernandez – niespełniony sen Realu
Na transferowej liście życzeń „Królewskich” figurowało jeszcze jedno wielkie nazwisko – Rodrigo Hernandez. Hiszpan, aktualny zdobywca Złotej Piłki, wydawał się idealnym kandydatem do przejęcia roli Kroosa. Co więcej, według informacji krążących w kuluarach, sam zawodnik byłby skłonny przenieść się na Santiago Bernabeu.
Los jednak spłatał Rodrigo okrutnego figla. Zerwanie więzadła krzyżowego sprawiło, że pomocnik stracił praktycznie cały poprzedni sezon. Ta poważna kontuzja, w połączeniu z wiekiem zawodnika (29 lat) oraz astronomicznymi żądaniami finansowymi Manchesteru City, skutecznie ostudziła zapał władz Realu. Klub nie chce ryzykować transferu, który może okazać się sportową i finansową porażką.
Inne opcje dostępne na rynku również nie przekonują dyrektora sportowego Realu. Wspomniani już Zubimendi i Mac Allister, a także Angelo Stiller czy Enzo Fernández – żaden z nich nie spełnia wyśrubowanych standardów „Królewskich”. Jak podkreśla hiszpańska prasa, w Madrycie panuje zasada, że lepiej nie robić transferów wcale, niż robić je na siłę.
Plan B Xabiego Alonso – wykorzystać to, co już mamy
Wobec braku transferów Xabi Alonso musi radzić sobie z dostępnym materiałem. W klubie panuje przekonanie, że obecni zawodnicy mogą grać znacznie lepiej niż w poprzednim sezonie. Szczególne nadzieje wiąże się z Aurelienem Tchouamenim, który miał już być następcą Casemiro, a teraz być może będzie musiał przejąć również część obowiązków Kroosa.
Ciekawym rozwiązaniem może okazać się również przekwalifikowanie Ardy Gülera. Turecki talent, który dotychczas występował głównie jako ofensywny pomocnik, mógłby zostać przesunięty nieco głębiej, by pomóc w rozegraniu. Jego techniczne umiejętności i wizja gry mogłyby okazać się bezcenne przy wyprowadzaniu piłki spod własnego pola karnego.
Problemem jednak pozostaje fakt, że ani Tchouameni, ani Güler nie mają takiego doświadczenia i takiej jakości jak Kroos. Niemiec był mistrzem kontroli tempa, potrafił jednym podaniem zmienić obraz gry i miał niezwykłą odporność na pressing. Te cechy są niezwykle trudne do zastąpienia, nawet dla tak utalentowanych zawodników.
Real Madryt rozpoczyna więc sezon z luką w środku pola. Czy Xabi Alonso znajdzie sposób, by ją wypełnić? Czy może jednak władze klubu zdecydują się na desperacki ruch transferowy przed zamknięciem okna? Jedno jest pewne – bez klasowego rozgrywającego walka o najwyższe cele może okazać się niezwykle trudna.

