Lech Poznań w decydującym starciu z Crveną Zvezdą musi radzić sobie bez kilku kluczowych piłkarzy. Trener Niels Frederiksen zachowuje spokój, ale skala problemów kadrowych budzi pytania o szanse na awans.

Lech w Belgradzie bez kilku filarów
Rewanż z Crveną Zvezdą w Belgradzie będzie dla Lecha Poznań testem charakteru. Mistrz Polski przystępuje do meczu w osłabionym składzie, co może znacząco wpłynąć na przebieg spotkania.
Urazy wyeliminowały z gry m.in. Alego Gholizadeha, który może pauzować nawet dwa miesiące, oraz Filipa Jagiełłę, niedostępnego od pierwszego starcia z Serbami. To nie koniec problemów – poza kadrą pozostają także Radosław Murawski, Patrik Wålemark, Daniel Håkans i Bartłomiej Barański.
Jak przyznał w rozmowach z mediami Niels Frederiksen, zespół musi skupić się na swoich mocnych stronach, mimo braków personalnych.
– Musimy wykorzystać każdy fragment meczu, w którym mamy przewagę – podkreślił szkoleniowiec, wyrażając jednocześnie wiarę w swoich zmienników.
Taka determinacja może być kluczowa, bo stawka jest ogromna – awans do kolejnej rundy eliminacji Ligi Mistrzów.
Lista nieobecnych przed meczem
Sytuacja kadrowa Lecha na dzień 11 sierpnia 2025 r. wygląda następująco:
- Ali Gholizadeh – kontuzja, przerwa do dwóch miesięcy
- Filip Jagiełło – uraz po pierwszym meczu z Crveną Zvezdą
- Radosław Murawski – długotrwała kontuzja
- Patrik Wålemark – kontuzja
- Daniel Håkans – kontuzja
- Bartłomiej Barański – kontuzja
To oznacza, że trener będzie musiał zaufać głębi składu, w tym zawodnikom mniej doświadczonym w europejskich pucharach. W poprzednich sezonach podobne sytuacje zmuszały Lecha do rotacji, co przynosiło różne efekty – od sensacyjnych zwycięstw po bolesne porażki.
Presja Belgradu i stawka meczu
Spotkanie w stolicy Serbii odbędzie się w gorącej atmosferze Stadionu Rajko Mitić, który potrafi wywierać ogromną presję na rywalach. Lech przegrał pierwszy mecz w Poznaniu, co stawia go w trudnej sytuacji.
Awans będzie wymagał ofensywnej odwagi, ale i żelaznej dyscypliny w defensywie. W przypadku zwycięstwa Kolejorz awansuje do czwartej rundy eliminacji Ligi Mistrzów, a w razie porażki trafi do Ligi Europy.
Serbowie słyną z nieustępliwości i gry do ostatniego gwizdka. W poprzednich edycjach europejskich pucharów Crvena Zvezda wielokrotnie odrabiała straty na własnym stadionie, co czyni ich szczególnie groźnymi rywalami. Lech, by odnieść sukces, musi przełamać nie tylko przeciwnika, ale i presję trybun, która w Belgradzie jest legendarna.
Czy Kolejorz ma plan na niespodziankę?
Frederiksen zapewnia, że sztab przygotował plan taktyczny dopasowany do aktualnych możliwości kadry. Zmiennicy mają być gotowi na intensywną grę od pierwszej minuty, a kluczowe będą szybkie przejścia z obrony do ataku oraz stałe fragmenty gry.
– Wiemy, że nie możemy liczyć na wiele klarownych sytuacji, więc każdą musimy wykorzystać – mówi szkoleniowiec Lecha.
Historia zna przypadki, gdy poznański zespół potrafił zaskakiwać silniejszych rywali w Europie. Kibice pamiętają m.in. triumf nad Juventusem w 2010 roku czy efektowne mecze w Lidze Konferencji Europy. Teraz jednak wyzwanie jest równie trudne, co prestiżowe – awans oznaczałby nie tylko sukces sportowy, ale i solidny zastrzyk finansowy.
Czy Lech może pokokać Crvenę? Kluczowe czynniki decydujące o wyniku
- Skuteczność w nielicznych sytuacjach bramkowych
- Gra pod presją belgradzkiej publiczności
- Postawa zmienników w obliczu braków kadrowych
- Unikanie błędów w defensywie
Każdy z tych elementów może przesądzić o losach dwumeczu. Lech musi być bezbłędny w realizacji planu, jeśli chce wrócić z Serbii z awansem.



